Jakie opony wybrać: sezonowe czy całoroczne? Szkoła jazdy „Lauto” z Warszawy wyjaśnia, czy można jeździć zimą na ogumieniu wielosezonowym
Najpierw Alex odbył kurs w szkole jazdy z Warszawy, potem zdał egzamin w WORD-zie. Wkrótce postanowił zasiąść za kółkiem i zrobić sobie urlop u rodziny w górach. Była zima, a samochód rodziców, którym miał wyjechać, stał w garażu na oponach letnich.
— Nie musisz ich wymieniać na zimowe — rzekł jego starszy brat Stefan. — Dziadek opowiadał, że w PRL-u nikt tak nie robił i nigdy zimą nie było problemów…
Chłopak posłuchał starszego brata, a nie szefa OSK, który doradzał kupno całorocznych. Wkrótce Alex sunął ekspresówką na południe Polski. Już w czasie jazdy spostrzegł ze zgrozą, że kilka razy zniosło go na środek drogi, co mogło doprowadzić do zderzenia z autami jadącymi lewym pasem.
Gdy dotarł na miejsce, okazało się że biały puch przykrył okolicę. Następnego dnia postanowił ruszyć w trasę. Nawet nie zdawał sobie sprawy, na jak wielkie niebezpieczeństwo się naraził…
Zanim opowiemy, jak się potoczyła ta historia, porównajmy ogumienie sezonowe (zimówki i letnie) z całorocznym (wielosezonowym).
Jakie są plusy opon letnich i zimowych? Szkoła jazdy z Warszawy wymienia atuty sezonówek
- Bezpieczeństwo. Zacznijmy od tego, że sezonówki oferują większą przyczepność przy ekstremalnych temperaturach (upały bądź mróz) o jakieś 10-15% niż opony całoroczne. Z ich pomocą uzyskamy lepsze osiągi w trudnych warunkach i przy dużych prędkościach, jak również gwarantują dłuższą żywotność przy dużych przebiegach, gdyż ich twardość jest dobrana do temperatury.
- Zachowanie na śniegu. Opony zimowe sprawdzają się doskonale, gdy często pokonujemy nieodśnieżone trasy. Za sprawą systemu lameli świetnie wczepiają się w puch, co zwiększa przyczepność naszego samochodu do podłoża.
- Zachowanie na lodzie. Na tej nawierzchni zimówki także dość dobrze sobie radzą.
- Zachowanie na suchej nawierzchni. Testy opon przeprowadzone przez prestiżową organizację ADAC wykazały, że na tej drodze najlepiej spisuje się ogumienie letnie, potem zimowe, a na samym końcu całoroczne.
Jakie są minusy opon sezonowych? Szkoła jazdy z Warszawy punktuje wady zimówek i letnich
- Ekonomia. Sezonówki wychodzą drożej niż całoroczne. Skąd ten wniosek? Należy wziąć pod uwagę fakt, że powinno się używać opon przez cztery lata. Co z tego, że sezonowe się mniej zużyją w tym czasie, skoro i tak powinniśmy je zastąpić nowymi ze względu na starzenie się gumy. Poza tym musimy na ten okres zakupić dwa komplety (cztery zimowe i cztery letnie), a następnie dwa razy w roku je wymienić u wulkanizatora. Nie dość, że prawdopodobnie nie zdążymy ich wyeksploatować w tym czasie, to jeszcze łączny koszt korzystania z nich wyniesie więcej niż z całorocznych. Tak to prawda, że opony całoroczne są trochę droższe przy zakupie, ale generują oszczędność przy ciągłym użytkowaniu. Wynika to z tego, że po pierwsze wystarczą nam cztery, po drugie nie musimy ponosić kosztów ich przechowywania, a po trzecie nie tracimy czasu i pieniędzy na dwukrotną wymianę w ciągu roku.
- Zachowanie na mokrej nawierzchni. Zdecydowanie jazda i hamowanie na mokrym nie jest atutem opon letnich, które najlepiej spisują się na suchym podłożu.
Jakie są plusy opon całorocznych? Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje na zalety wielosezonowego ogumienia
- Ekonomia. Gumy przeznaczone na cały rok świetnie się nadają do spokojnej jazdy miejskiej (do 15 000 km rocznie) oraz zapewniają oszczędność, pomimo że szybciej się zużywają (o jakieś 20-30%) i są trochę droższe od sezonowych. Skąd więc ta oszczędność? Oprócz tego, że kupimy tylko cztery takie oponki, a nie osiem, jak w przypadku sezonówek, to z usług wulkanizatora skorzystamy tylko raz w roku, albo i rzadziej, jeśli nie będzie potrzeby. Wielosezonówki lepiej wykorzystamy w ciągu tych czterech lat użytkowania, bo mamy szansę w tym okresie je zajechać, co raczej się nie zdarzy w przypadku sezonówek, chyba że nabijemy kilometrów jako kierowcy zawodowi.
- Bezpieczeństwo. Chociaż wydaje się, że w tym aspekcie letnie i zimówki są lepszym wyborem, to jednak życie weryfikuje ten pogląd. Otóż wielosezonówki mają tę zaletę, że nie zaskoczą nas niestandardowe warunki pogodowe (przykładowo śnieg w maju). Oprócz tego jak najbardziej są one używane przez profesjonalistów (przykładowo wszystkie elki egzaminacyjne w stolicy mają opony całoroczne), co może świadczyć o tym, że spełniają one wysokie standardy bezpieczeństwa. Wielu kierowców nie widzi różnicy między nimi a sezonówkami. A skoro nie widać różnicy, po co przepłacać?
- Zachowanie na lodzie. Wielosezonówki tylko trochę odstają od zimówek w tym aspekcie, więc jest to różnica prawie nieodczuwalna. Zapewne wynika to z faktu, że ogumienie całoroczne w naszej strefie klimatycznej robi się na bazie zimówek, gdyż ta pora jest uznawana za bardziej wymagającą niż lato. Jeśli więc na naszej oponce znajdziemy symbol alpejski (śnieżynkę na tle trzech szczytów górskich), możemy być pewni, że spełnia ona zimowe standardy bezpieczeństwa.
- Zachowanie na mokrej nawierzchni. Podczas ulewy w porze ciepłej uniwersalna guma może się okazać lepszą od letniej, bo ta ostatnia jest twardsza, a tym samym mniej przyczepna i wydłuża drogę hamowania.
Jakie są minusy opon wielosezonowych? Szkoła jazdy z Warszawy opisuje wady całorocznego ogumienia
- Zachowanie na śniegu. W skrajnych warunkach pogodowych, takich jak śnieżyce, wielosezonówki nie radzą sobie tak dobrze jak zimówki. Wynika to z uniwersalności opon całorocznych, które mają się sprawdzać zarówno latem, jak i zimą. Dlatego ich guma nie jest ani taka sztywna jak przy letnich, ani tak elastyczna jak przy zimówkach, toteż nie „klei” się do podłoża tak dobrze jak one.
- Zachowanie na suchej nawierzchni. Wielosezonówki nie tylko się szybciej zużywają latem, ale także ich droga hamowania jest dłuższa niż letnich, co wynika z tego, że są to opony zimowe przystosowane do warunków letnich. Oprócz tego mogą nas rozczarować, jeśli preferujemy bardziej dynamiczną jazdę w miesiącach ciepłych.
Podsumowanie. Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje, jakie opony warto wybrać
Teraz powróćmy do historii z pierwszego akapitu. Otóż Alex chciał po przyjeździe do rodziny ruszyć w góry, ale nie mógł się wydostać z ośnieżonego parkingu. Jego koła kręciły się w miejscu. Chłopak zwrócił się o pomoc do wujka, pasjonata motoryzacji.
— Alex, jakie ty masz opony?
— No letnie…
Wujek chwycił się za głowę. Następnie wyjaśnił młodemu, dlaczego to zły wybór, szczególnie, gdy zimą jedzie się w góry. Powiedział także, że to prawda iż w PRL-u jeździło się na jednym rodzaju opon, ale były to wielosezonówki…
— Jakie więc mam wybrać opony: sezonowe czy całoroczne?
Wtedy wujek wyjął notes, w którym zapisał sześć kategorii oceny jakości opon, tak jak to zrobiliśmy powyżej. Następnie przy każdej z nich oszacował, czy ogumienie sezonowe, czy może całoroczne spełnia wymagania. Czasem spisywało się zarazem jedno jak i drugie. Na koniec podsumował, który rodzaj zwyciężył w tym rankingu.
Jakie opony wybrać: sezonowe czy całoroczne?
- Ekonomia: całoroczne.
- Bezpieczeństwo: całoroczne i sezonowe.
- Zachowanie na śniegu: sezonowe.
- Zachowanie na lodzie: całoroczne i sezonowe.
- Zachowanie na suchej nawierzchni: sezonowe.
- Zachowanie na mokrej nawierzchni: całoroczne.
Łączny wynik wykazał, że zarówno sezonówki, jak i całoroczne zakwalifikowały się w czterech kategoriach.
— Skoro jest remis — rzekł chłopak — to które mam wybrać?
— W twoim przypadku, gdy większość czasu spędzasz w stolicy i możesz sobie na to pozwolić, aby w razie śnieżycy czy gołoledzi nie wyjechać z garażu dwa czy trzy razy w ciągu roku, zdecydowanie polecam ci całoroczne. W góry zaś pojedziesz moim autem, które wyposażyłem w zimówki. A do twojego rekomenduję ci dwie marki, które mają świetny stosunek ceny do jakości: europejski Nokian oraz indyjski Ceat… https://www.oponeo.pl/?utm_source=google&utm_medium=cpc&gad_source=1&gad_campaignid=55673191&gclid=CjwKCAjwn4vQBhBsEiwAq3hhNzSe0YaZC1DJh8SZjaU3zybzQ_e0L6xjLeBmytYb2qsrxqum9q0M6hoC0R4QAvD_BwE
— Gdybym wiedział — rzekł chłopak z żalem — jak wiele ryzykuję, wyjeżdżając na letnich w góry, to posłuchałbym szefa szkoły jazdy „Lauto” z Warszawy , gdzie robiłem prawko, który zachęcał mnie do kupna wielosezonówek…





