Jak krok po kroku zakupić używany samochód? Szkoła jazdy „Lauto” z Warszawy wskazuje, jak upolować świetną okazję

 

Gdy Wiktor ukończył kurs w szkole jazdy z Warszawy i zdał egzamin w WORD-zie, od razu zabrał się za kupno używanego samochodu. Najpierw szukał wśród znajomych oraz znajomych swoich znajomych, potem zapuścił się na OLX-ie.

Codziennie przeglądał dziesiątki ofert, dzięki czemu nabrał wprawy w poszukiwaniach oraz określił, jaki chce wóz oraz jakie powinien on spełniać wymagania. W ten sposób trafił na świetną okazję pod Warszawą…

Zanim przejdziemy do finału tej historii, wyjaśnijmy jak krok po kroku Wiktor przeprowadzał proces zakupowy używanego samochodu w dobrej cenie…

Krok 1. Wyszukanie odpowiedniego samochodu z okolicy. Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje, jak znaleźć świetną okazję

Wiktor postanowił, że kupi popularny samochód, aby nie było problemu z dostępnością części i drogimi naprawami. W tym celu wybrał markę Opel Astra. Oprócz tego określił przedział cenowy oraz przebieg, które go interesowały, a także szukał okazji w najbliższej okolicy.

Dzień zaczynał od przejrzenia ofert na OLX-ie. Z racji tego, że pracował z domu, robił to co godzinę. Jeśli przydarzyła się jakaś okazja, jak w tym przypadku, od razu przystępował do działania.

Jak młody kierowca sprawdzał, czy ma do czynienia z okazją?

  • Po pierwsze dokładnie przejrzał ogłoszenie, zarówno fotkę jak i tekst. Koniecznie chciał kupić swój pierwszy wóz od prywatnego sprzedawcy, a nie od handlarza. Wiedział także, jakie sztuczki stosują cwani handlarze. I tak na szczęście wybrany opel nie był mokry, co by mogło świadczyć o tym, że handlarz chciał wzmocnić efekt wizualny, gdyż mokry lakier lepiej się prezentuje. Wnętrze auta także nie wyglądało zbyt ładnie, ale było zadbane. Tekst ogłoszenia nie był pisany przez copywritera, był naturalny i niepretensjonalny. Wiktor zerknął także, czy sprzedawca o imieniu Kazik wystawił także inne auta bądź świadczy usługi z zakresu motoryzacji. Nic takiego nie znalazł.
  • Po drugie chłopak sięgnął po telefon i zatelefonował pod wskazany w ogłoszeniu numer. Najpierw powiedział, że dzwoni w sprawie auta, ale nie powiedział o które mu chodzi. Gdyby trafił na handlarza, ten zapewne by dopytał, który wóz go interesuje. Jak się okazało, Kazik pochodził ze wsi i był pierwszym właścicielem opla astry, którego serwisował w Polsce. Potwierdził, że auto było bezwypadkowe oraz podał jego numer VIN. Witek umówił się z nim, że za dwie godziny do niego podjedzie, aby sfinalizować transakcję. Po prostu chłopak wiedział, że jeśli jest to prawdziwa okazja, to ogłoszenie prędko zniknie z OLX-a…
  • Po trzecie młody kierowca zrobił screeny ogłoszenia, aby zabezpieczyć się na wypadek późniejszych problemów z brakiem pamięci sprzedawcy. A także skorzystał z portalu „autoDNA” , gdzie wpisując numer VIN samochodu z ogłoszenia uzyskał odpłatnie informacje o jego historii ubezpieczeniowej, wypadkowej czy kradzieżowej.

Krok 2. Samodzielne sprawdzenie samochodu na miejscu. Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje, na co zwrócić uwagę

Gdy Wiktor zajechał na miejsce, opel czekał na niego w stodole. Natychmiast chłopak przystąpił do wstępnej weryfikacji egzemplarza.

Jak młody kierowca sprawdził stan samochodu?

  • Po pierwsze zabrał ze sobą miernik grubości lakieru. Wiedział, że zazwyczaj auta mają grubość lakieru na poziomie od 90 do 150 mikronów, a we wnękach od 40 do 80. I tak wartości w przedziale od 150 do 300 mikronów świadczą o ponownym lakierowaniu, a jeszcze wyższe o tym, że zastosowano szpachlę. Szczególnie zwracał uwagę, czy nie występuje ona na dachu, w bagażniku i we wnękach oraz czy lakier ma wszędzie ten sam odcień.
  • Po drugie zerknął pod maskę na silnik. I tak czyściutki silnik może oznaczać, że sprzedawca chciał ukryć wycieki. Sprawdził także, jakiego koloru jest olej: czy nie jest zużyty, co by świadczyło o złym użytkowaniu auta. Potem odpalił auto, aby posłuchać silnika, czy nie ma stuków. Poczekał, aż auto się rozgrzeje, aby ocenić czy motor się nie grzeje oraz czy dobrze działa układ chłodzenia. Zwrócił uwagę na kontrolki, czy się palą, co mogłoby zwiastować kosztowne naprawy.
  • Po trzecie zerknął na wnętrze auta, które nie powinno wyglądać lepiej niż nowego. Jeśli tak jest to znak, że ktoś próbuje zatuszować wysoki przebieg auta. Podobnie z choinkami zapachowymi: jeśli jest ich dużo, być może jest to auto po powodzi.
  • Po czwarte odbył jazdę próbną. W jej czasie sprawdził działanie sprzęgła, skrzyni biegów, pracy silnika czy hamulców. Zwrócił uwagę, czy nie ma żadnych stuków, a także jak działa klimatyzacja oraz elektryczne wyposażenie.
  • Po piąte sprawdził dokumenty: dowód rejestracyjny i kartę pojazdu, a także zerknął na poprzednie faktury zakupu w salonie.

Krok 3. Zlecenie oględzin samochodu u profesjonalistów. Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje, gdzie można sprawdzić auto

Chociaż Wiktor nie zauważył nic niepokojącego, chciał aby specjaliści zweryfikowali, czy samochód nie ma niespodzianek. I tak do wyboru miał oględziny u blacharza, mechanika, w ASO czy przez fachowców, którzy dojadą na miejsce i sprawdzą auto.

Chłopak wybrał ASO, bo auto było kilkuletnie. Jak się okazało, całkowity koszt takich oględziny wyniósł go jakieś 550 zł. Natomiast historia pojazdu była zupełnie gratis. Chociaż cennik oględzin nie zawierał rubryki „jazda próbna”, chłopak namówił mechanika serwisu, aby przejechał się oplem i ocenił, w jakim jest stanie.

Jak przebiegała kontrola w ASO?

  • Sprawdzono wycieki oleju.
  • Określono stan silnika.
  • Skontrolowano podwozie.
  • Przeprowadzono diagnostykę komputerową.
  • Przeprowadzono pomiar grubości lakieru.
  • Ujawniono kompletną dokumentację wizyt w serwisie.
  • Poinformowano, czy gwarancja jest ważna, bo były robione wszystkie przeglądy.

Krok 4. Zawarcie umowy kupna samochodu. Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje, jak efektywnie sfinalizować transakcję

Chociaż Wiktor już wiedział, że chce kupić tego opla, postanowił jeszcze zbić cenę. W czasie powrotu wymieniał Kazikowi rzeczy, które będzie musiał zrobić, podając mu cennik z ASO. Z racji tego, że były to błahostki, które nie wymagały pilnego działania oraz tego, że Wiktor na siłę próbował zbić i tak już niską cenę, Kazik wpadł w furię.

Gdy wrócili na gospodarstwo, czekał na nich kolejny klient. Mężczyzna ten zaproponował, że zabierze opla do stacji diagnostycznej, a następnie — jeśli wszystko będzie OK — kupi wóz bez zbijania jego ceny. Kazik przystał na tę propozycję.

Jak przebiegała kontrola w stacji diagnostycznej?

  • Sprawdzono luzy za pomocą szarpaków oraz testera amortyzatorów, demaskując luzy w zawieszeniu.
  • Skontrolowano amortyzatory i hamulce, obejrzano auto od spodu, sprawdzając czy nie zdobi podłogi poprzeczny spaw wzdłuż progu.
  • Za 100 złotych (plus 50 złotych za oględziny) przedłużono ważność dowodu rejestracyjnego.
  • Oprócz tego potencjalny kupiec sprawdził historię pojazdu za pomocą darmowego rządowego portalu .

Zaraz po przeglądzie mężczyzna zawarł z Kazikiem umowę kupna sprzedaży opla i zasiadł za jego kółkiem, szykując się do powrotnej drogi. Zszokowany Wiktor stał przy stodole, z szeroko rozdziawioną buzią. Wtedy kupiec obniżył szybę i rzekł do chłopaka:

— Mój instruktor ze szkoły jazdy „Lauto” z Warszawy miał rację, że takie okazje szybko przychodzą i jeszcze szybciej odchodzą, więc trzeba działać błyskawicznie, a nie wykłócać się o parę złotych…