Wymiana koła w samochodzie
Jak krok po kroku wymienić koło w samochodzie? Szkoła jazdy „Lauto” z Warszawy publikuje historię, którą napisało życie

Jak krok po kroku wymienić koło w samochodzie? Szkoła jazdy „Lauto” z Warszawy publikuje historię, którą napisało życie

Kryspin zrobił kurs w szkole jazdy z Warszawy, po czym zdał za pierwszym podejściem egzamin na kategorię B. Ledwie odebrał wymarzone prawko, a kupił samochód z drugiej ręki i postanowił zabrać dziewczynę na wycieczkę za miasto.

Niestety jego wóz odmówił posłuszeństwa i nie ruszył spod domu. Wtedy z pomocą przyszedł mu ojciec dziewczyny, który oddał swoje kluczyki w jego ręce. I tym sposobem chłopak zabrał uradowaną Olę na przejażdżkę.

Gdy pochłonięci rozmową sunęli powiatówką, w pewnym momencie Kryspin poczuł, że auto znosi na lewą stronę. Zatrzymał się na poboczu wśród falujących łan zbóż, włączył awaryjne, wyszedł z wozu i zerknął na lewe przednie koło.

A niech to! Sprawdziło się jego przypuszczenie: złapał gumę. Chcąc zaimponować dziewczynie, przystąpił do wymiany koła. Ola tymczasem usiadła sobie pod drzewem i niby to zajęta telefonem niepostrzeżenie śledziła każdy jego ruch.

Krok 1. Znalezienie bezpiecznego miejsca do postoju. Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje, gdzie najlepiej zatrzymać samochód

 

To nie było dobre miejsce do wymiany koła, gdyż Kryspin stanął przed zakrętem, czym narażał się na utratę zdrowia bądź życia. Postanowił powoli przejechać kilkaset metrów z przebitym kołem za skręt, aby stanąć w bezpiecznym miejscu, na twardym podłożu. Oczywiście ryzykował, że jadąc z gumą zniszczy doszczętnie oponę, ale bezpieczeństwo było dla niego ważniejsze. Gdyby znajdował się w mieście, zjechałby w boczną uliczkę. Natomiast na autostradzie wjechałby w zatoczkę.

Wkrótce stanął na utwardzonym podłożu pobocza drogi. Zaciągnął hamulec ręczny i włączył awaryjne oraz wrzucił pierwszy bieg (mógł także wsteczny, a w automatycznej skrzyni biegów ustawiłby pozycję „P”). Następnie wyjął trójkąt, który ustawił w odległości od 30 do 50 m za autem. W mieście położyłby go na pojeździe bądź tuż za nim, a na autostradzie czy drodze szybkiego ruchu 100 m za nim.

Wtedy sięgnął po telefon i przedzwonił do ojca Oli, aby się dowiedzieć, gdzie znajdzie: awaryjne koło, narzędzia i podnośnik oraz w którym miejscu należy go podstawić pod wozem (są do tego specjalne miejsca, określone w instrukcji danego modelu). Jak się okazało, w aucie był fabryczny klucz, którym lepiej się odkręca śruby niż uniwersalnym. Znalazły się także rękawice i koc, służące temu, aby się nie wybrudzić w czasie wymiany koła.

Po rozmowie zwrócił się do dziewczyny:

— Wspaniale, jest wszystko, czego potrzebuję. Co za porządny facet… Choć swoją drogą trochę dziwny, myślałem że mnie zbeszta za tą gumę. W ogóle nie wydawał się ani zaskoczony, ani zły. Nawet sprawiał wrażenie zadowolonego.

Nagle przemknęło mu coś przez głowę i spojrzał na Olę. Uśmiechnęła się tajemniczo, a on zabrał się do roboty.

Krok 2. Zablokowanie drugiego koła i ocena uszkodzenia. Szkoła jazdy z Warszawy informuje, kiedy jest zasadne użycie sznurka do wulkanizacji

 

Zanim młody kierowca przystąpił do odkręcenia koła, zerknął na uszkodzenie opony. Gdyby było małe, użyłby sznurka do wulkanizacji. Taki zestaw naprawczy kosztuje jakieś 50 zł, ale jest bardzo skuteczny. Jednym szpikulcem powiększa się dziurę, a drugim wtyka lepiący się sznurek. Niby jest to tymczasowa naprawa, ale brat Kryspina robił to kilka razy i zawsze jeździł na tych sznurkach aż do zużycia ogumienia.

Gdyby przyczyną był gwóźdź, mógłby spróbować go wyjąć i zalepić dziurkę sznurkiem. Powinno to zająć jakieś 10 minut. Można także pojechać pod warsztat wulkanizatora i tam spróbować to zrobić. Jeśli nie wyjdzie, wtedy można poprosić oponiarza o pomoc. Tak czy inaczej w tym przypadku nie było gwoździa, a rozdarcie wyglądało na 1 cm. Oznaczało to, że sznurek tu nie pomoże: trzeba zamienić zniszczoną gumę na zapasową, a następnie pojechać do wulkanizatora, który wymieni zużytą oponę oraz drugą na tej samej osi na dwie nowe.

Chłopak wiedział, że zanim odkręci śruby, musi zablokować drugie koło na tej samej osi, aby auto się nie przesuwało. W tym celu znalazł gałąź, którą podłożył pod nie. Natomiast przy przebitej oponie rozłożył koc. Pomachał w stronę Oli, która usiadła sobie niedaleko, ale była zbyt zajęta komórką, by to zauważyć.

Krok 3. Poluzowanie śrub. Ośrodek nauki jazdy z Warszawy instruuje, jak to zrobić, aby nie uszkodzić skrzyni biegów

 

Gdy wóz jeszcze stał na ziemi, chłopak poluzował kluczem śruby i poruszał kołem, aby oddzieliło się od piasty. Wiedział, że nie może szarpać kluczem, kiedy auto na biegu wisi w powietrzu, gdyż w ten sposób może uszkodzić skrzynię biegów. Jak poczuł duży opór śrub, ustawił klucz równolegle do podłoża i stanął na nim zjeżdżając w dół.

Krok 4. Podniesienie lewarkiem auta. OSK z Warszawy radzi, jak bezpiecznie to wykonać

 

Teraz przystąpił do podniesienia wozu za pomocą lewarka. W progach auta znajdują się fabryczne miejsca, gdzie to należy uczynić. I tak młody kierowca wsunął wcięcie podnośnika znajdujące się w jego główce w występ progu, tak że się zazębiły. Wtedy uniósł pojazd za pomocą dźwignika, przy akompaniamencie dźwięku karoserii. Następnie odkręcił fabrycznym kluczem śruby i umieścił je na rozłożonym kocu, aby nie uległy zanieczyszczeniu. Gdy zdjął koło, wrzucił je pod samochód, na wypadek gdyby się wysmyknął z lewarka. Wtedy auto nie spadłoby na ziemię, ale na gumę.

Krok 5. Wyjęcie koła zapasowego. OSK ze stolicy wskazuje, gdzie znajduje się piąte koło samochodowe

 

Zasadniczo koło zapasowe można znaleźć w bagażniku bądź w koszu pod podłogą auta. W tym drugim przypadku dostęp do niego jest z zewnątrz, ale najpierw trzeba odkręcić końcówką fabrycznego klucza śrubę, która mieści się wewnątrz części ładunkowej.

Chłopak wyjął koło zapasowe z bagażnika. Było to koło dojazdowe. https://www.premio.pl/tips-and-tricks/spare-wheel-pressure.html, Zajmuje ono mniej miejsca, a także jest lżejsze i tańsze od pełnowymiarowego. Ale, jak sama nazwa wskazuje, stanowi koło tymczasowe: trzeba na nim dojechać do wulkanizatora z prędkością nie przekraczającą 80 km/h i dokonać tam wymiany na pełnowymiarówkę.

Oprócz tego może się zdarzyć, że samochód nie jest wyposażony w żadne koło, z czym spotykamy się w nowych modelach. Wtedy pozostaje nam zestaw naprawczy bądź assistance.

Krok 6. Wymiana uszkodzonego koła. Szkoła jazdy z Warszawy wyjaśnia, jak należy dokręcać śruby

 

Teraz chłopak założył zapasowe koło. Co ważne, w czasie jego montażu krzyżowo wkręcał śruby kluczem. Robił to z wyczuciem, nie na maksa, aby koło się dobrze ułożyło. Można to także zrobić delikatnie ręką.

Gdy opuścił lewarkiem auto, dokręcił maksymalnie śruby. Wtedy schował podnośnik, koc, narzędzia oraz uszkodzone koło, a następnie zawołał dziewczynę i ruszyli w drogę.

Następnie po przejechaniu kilku kilometrów ponownie się zatrzymał, aby sprawdzić, czy całość dobrze się trzyma. Wszystko było jak należy. Nawet, o dziwo, rozpromieniona pasażerka podziękowała mu za sprawną akcję. Po czym schowała telefon i mimo przygody cała w skowronkach z zadowoleniem oglądała regionalny pejzaż.

Krok 7. Wymiana opon u wulkanizatora. Szkoła jazdy z Warszawy ujawnia finał historii

 

Gdy dojechali do wulkanizatora, fachowiec obejrzał ogumienie i stwierdził, że nie da się go naprawić. Pozostało kupić nowe. Pytanie brzmiało, czy tylko jedno, czy może dwa na jednej osi. Jeśli opona ma 20% zużycia, przejechane jakieś 2000 km, to można kupić jedną. W zasadzie przepisy mówią o tym, że na jednej osi musi być ten sam rozmiar i wzór bieżnika ogumienia, nic nie wspominają o stopniu jego wysłużenia.

Wiemy jednak, że przy niejednakowej skali zużycia może pojawić się różnica w hamowaniu, co z kolei mogłoby doprowadzić do utraty panowania nad samochodem. Kryspin przedzwonił do ojca Oli i zdecydowali, że lepiej zakupić dwie nowe opony na jednej osi. Tylne zostawili w spokoju, bo były jeszcze w dość dobrym stanie.

— Po rozmowie z twoim tatą mam nieodparte wrażenie, że śledził całą wymianę z ukrytej kamery.

Dziewczyna zrobiła minę niewiniątka. Kontynuował dalej, mając poczucie, że właśnie jego notowania wzrosły.

— Co ty byś beze mnie zrobiła? — rzekł Kryspin do Oli, gdy mknęli do domu na nowych oponach.

— Co masz na myśli? — zapytała dziewczyna.

— Jak to co? No jak byś wymieniła koło?

Dziewczyna się zaśmiała i odrzekła:

— Po prostu bym przedzwoniła po pomoc drogową. Miły pan by przyjechał lawetą i albo na miejscu wymienił koło, albo zabrał wóz do wulkanizatora. Tam, jeśli można by było naprawić oponę, to zrobiliby to w cenie ubezpieczenia. Jeśli nie, to zakupiłabym nowe oponki i dalej w drogę…

— Zobaczysz — nie dawał za wygraną Kryspin — że kiedyś nie przyjadą z assistance i będziesz po mnie dzwonić, abym przybył na rumaku w lśniącej zbroi i wymienił koło. A ja wtedy ci odpowiem, że trzeba było robić kurs w szkole jazdy „Lauto” z Warszawy , to by cię nauczyli, jak tego dokonać.

Wybór ubezpieczenia
Jak wybrać ubezpieczenie samochodowe? Szkoła jazdy „Lauto” z Warszawy wskazuje, na co zwrócić uwagę przy doborze polisy

 

Zaraz po tym, jak Andrzej ukończył kurs na kategorię B w szkole jazdy z Warszawy i zaliczył egzamin wewnętrzny, zapisał się z marszu na egzamin w WORD-zie. Gdy zdał go za pierwszym podejściem, wybrał się kupić pierwszy samochód.

Było to auto z drugiej ręki. Miało polisę, którą Andrzej przepisał na siebie. Chłopak wiedział doskonale, że gdyby wóz nie miał ubezpieczenia, musiałby je zawrzeć jeszcze tego samego dnia przed ruszeniem w drogę.

Zbliżał się dzień jego ślubu i wesela, więc młody kierowca pragnął zabrać swoją ukochaną na miesiąc miodowy w podróż własnym samochodem. Zarezerwował hotele i zaplanował całą trasę, tak aby odwiedzić piękne zakątki Polski.

Wkrótce Andrzej z Martą sunęli polskimi drogami na wymarzony odpoczynek tylko we dwoje. Żona była zachwycona organizacją wyjazdu oraz tym, że świetnie spędzili czas.

Ledwie wrócili do domu, w skrzynce czekał na nich list. Niestety, ale nie były to życzenia z okazji wejścia na nową drogę życia. Najpierw przeczytał go mąż, a potem żona, która zaniosła się płaczem.

Jaką niemiłą niespodziankę otrzymali nowożeńcy? O tym za chwilę… Najpierw wyjaśnijmy, co powinna zawierać dobra polisa komunikacyjna.

Gdzie kupić świetną polisę samochodową? Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje trzy sposoby wyboru agenta ubezpieczeniowego

  • Po pierwsze możemy przejrzeć oceny w Internecie i na ich podstawie wyłonić brokera ubezpieczeniowego. Jednak jest tu pewien problem: opinie w sieci nie są wiarygodne, gdyż nierzadko kupuje się je na zamówienie.
  • Po drugie możemy wybrać się do dilera danej marki samochodowej i tam zakupić polisę. Może się okazać, że dostaniemy ją w bardzo dobrej cenie. Oczywiście nie musimy tam pojechać nowym samochodem z tego salonu, ale jak najbardziej autem kupionym z drugiej ręki.
  • Po trzecie możemy zapytać znajomych, aby ci nam polecili zaufanego brokera ubezpieczeniowego. Wydaje się, że jest to najlepsza opcja, gdyż taki pośrednik nie tylko przypomni nam o kończącym się terminie umowy, ale także pomoże złożyć wypowiedzenie, zgłosić szkodę i w razie problemów chętnie odbierze telefon i nam doradzi, co w danej sytuacji robić.

Jaki jest zakres ubezpieczenia OC? Szkoła jazdy z Warszawy informuje, co warto wiedzieć o polisie odpowiedzialności cywilnej

  • Po pierwsze ubezpieczenie OC jest obowiązkowe i reguluje je ustawa. Oznacza to, że jego zakres u wszystkich towarzystw jest ten sam. Zmienia się tylko cena. Jeśli więc zależy nam tylko na umowie OC, bez dodatkowych opcji ochronnych, możemy spokojnie wybrać najtańszą ofertę dostępną na rynku. W przeciwnym razie warto porównać inne warianty firm ubezpieczeniowych, gdyż może się okazać, że za kilkanaście złotych otrzymamy pożądane udogodnienia w postaci assistance czy NNW.
  • Po drugie zakres tej umowy obejmuje szkody osobowe (utrata zdrowia, zadośćuczynienie ofierze wypadku) oraz szkody materialne (naprawa poszkodowanego samochodu czy innych powstałych na skutek zdarzenia usterek). Ta polisa chroni sprawcę wypadku bądź kolizji przed tym, aby z własnej kieszeni nie musiał pokrywać powstałych strat.
  • Po trzecie warto o tym pamiętać, że nie zawsze umowa OC odnowi się samodzielnie https://rankomat.pl/samochod/kiedy-ubezpieczenie-oc-zostanie-automatycznie-przedluzone, co może wiązać się z wysokimi karami pieniężnymi z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG). I tak jeśli brak OC potrwa do 3 dni, mandat osiągnie 20% pełnej opłaty (w 2026 roku jest to 1920 zł). W przypadku, gdy minie bez polisy od 4 do 14 dni, sankcja będzie na poziomie 50%, czyli 4800 zł (w 2026 roku). Jeśli upłynie powyżej 14 dni, grzywna wyniesie 100% opłaty, czyli 9610 zł (w 2026 roku).
  • Po czwarte, jeśli chcemy, aby ubezpieczenie OC przedłużyło się z automatu na kolejny rok, musimy wykupić je na rok, opłacić składkę w całości, pozostać po jej upływie właścicielem pojazdu oraz nie złożyć wypowiedzenia umowy OC. I tak jeśli spełnimy te warunki, polisa przedłuży się z automatu na kolejny rok. Problem może pojawić się wtedy, gdy w ciągu 12 miesięcy nie opłacimy jej. Wtenczas spadnie na nas sankcja z UFG.
  • Po piąte najczęstszym powodem poniesienia kary z UFG jest sytuacja związana z kupnem używanego samochodu. Otóż jeśli ten wóz nie ma ubezpieczenia komunikacyjnego, jeszcze tego samego dnia przed ruszeniem w trasę musimy je zakupić. Jeśli ma, możemy albo je wypowiedzieć i zawrzeć nowe, albo przepisać na siebie to już istniejące. W tym ostatnim przypadku może pojawić się problem, gdyż tak przyjęta umowa nie przedłuży się automatycznie: sami musimy pamiętać o jej wznowieniu, w przeciwnym razie UFG nas wytropi i poczęstuje wysokim mandatem.

Jakie jeszcze rozszerzenia polisy OC stanowią korzyść? Szkoła jazdy z Warszawy rekomenduje, co dokupić do podstawowego ubezpieczenia

  • Assistance. Ten wariant dobrowolnej polisy przyda się w razie wypadku bądź awarii samochodu. W podstawowej formie obejmuje on holowanie wozu do warsztatu mechanika. W zależności od wysokości opłaty oraz ubezpieczyciela, mamy tutaj różne odległości transportu naszego auta. Jak najbardziej można wybrać za dobrą cenę opcję przewiezienia pojazdu z dowolnego miejsca Polski do warsztatu wedle uznania na terenie naszego kraju, ale nie każda firma ubezpieczeniowa to oferuje. Oprócz tego szersze warianty obejmują wóz zastępczy, aby kontynuować podróż, wykupienie pokoju w hotelu na noc i dowiezienie nas do niego, dostarczenie paliwa w razie gdy się skończy w baku czy też części do samochodu. Jak przebiją się nam opony, otrzymamy pomoc w wymianie koła na miejscu, a jeśli nie mamy zapasowego, holownik odtransportuje nas do najbliższego wulkanizatora, gdzie dokonamy naprawy, którą być może pokryje nasz ubezpieczyciel.
  • NNW. Jest to ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków, które obejmuje ochronę życia i zdrowia zarówno kierowcy, jak i jego pasażerów. Ważne jest tu, aby suma tego wariantu była odpowiednio wysoka, gdyż jego wartość liczy się jako procent od uszczerbku na zdrowiu. Dzięki niemu uzyskamy pomoc finansową w związku z poniesionymi obrażeniami w czasie wypadku bądź kolizji drogowej lub w czasie wysiadania czy wsiadania do auta. W ten sposób otrzymane środki przeznaczymy na leczenie, rehabilitację czy zakup sprzętu medycznego.
  • Autocasco (AC). Tutaj otrzymamy asekurację finansową na wypadek uszkodzenia samochodu z naszej winy, jego kradzieży czy zniszczenia na skutek działania żywiołów. Możemy zarówno wybrać wariant okrojony (przykładowo samo ubezpieczenie na wypadek kradzieży, które można otrzymać w dobrej cenie do polisy OC) bądź pełny, obejmujący wszystkie możliwości.
  • Ochrona szyb. Jeśli wstawienie szyb w naszym wozie wiąże się z dużym wydatkiem, wówczas warto dokupić ten wariant asekuracji. Natomiast w przypadku, gdy wymiana kosztuje 200 zł, a ta opcja ochrony jest w cenie 150 zł, wtedy nie ma to sensu.

Podsumowanie. Szkoła jazdy z Warszawy ukazuje, jak się potoczyła historia z pierwszego akapitu

Teraz wyjaśnimy, jaka niemiła niespodzianka czekała na nowożeńców, którzy powrócili z miesiąca miodowego. Otóż w skrzynce na listy znaleźli pismo urzędowe, które informowało, że Andrzej nie wywiązał się z obowiązku opłacenia polisy OC i została na niego nałożona kara finansowa w wysokości 9610 zł…

Ta wiadomość sprawiła, że oboje zapomnieli o radości wspólnego wyjazdu. Chłopak sięgnął po telefon i przedzwonił do dobrego znajomego, aby zapytać, co tu się stało. W słuchawce usłyszał donośne westchnienie:

— Przykro mi, ale wygląda na to, że po prostu przy zakupie samochodu, gdy przepisałeś OC na siebie, zapomniałeś sprawdzić, kiedy dobiega ono końca. A stało się to najpewniej w czasie miesiąca miodowego. Firma ubezpieczeniowa nie miała obowiązku ci o tym przypomnieć, sam musiałeś zadbać o jej przedłużenie. Polisa wygasła przeszło dwa tygodnie temu, stąd ta kara… Nie zamartwiajcie się, głowa do góry. Składaj wniosek do UFG. Jeśli dobrze uzasadnisz i poprzesz dokumentacją, możesz liczyć na odroczenie, rozłożenie na raty, zmniejszenie, a w szczególnych przypadkach nawet na całkowite umorzenie mandatu. Kto wie, może zachodzi w twoim przypadku jakaś zasadna argumentacja… — rzekł szef szkoły jazdy z Warszawy, gdzie Andrzej robił prawko na kategorię B.

Wybór ubezpieczenia
Szkoła jazdy wyjaśnia jakie zmiany przepisów w 2026
Dlaczego warto zrobić prawo jazdy kategorii B przed wrześniem 2026 roku? Szkoła jazdy „Lauto” z Warszawy wskazuje, jakie zmiany w przepisach przyniesie bieżący rok

 

Jako szkoła jazdy z Warszawy opowiemy tę historię ku przestrodze… Wydarzyło się to w styczniu bieżącego roku, gdy nowe przepisy weszły w życie. Patryk, doświadczony kierowca w wieku 40-stu lat, wjechał swoim sedanem na parking firmy w której pracował.

Pewnie nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że jechał zygzakiem i nieustannie trąbił na innych kierowców chcących zaparkować. Był ranek i ludzie spieszyli się do pracy, ale gdy on zjawił się na parkingu, wszyscy stanęli jak wryci przyglądając się niecodziennemu zdarzeniu.

Patryk na zmianę przyspieszał i zwalniał, nerwowo gestykulując na pieszych i obrzucając ich wulgaryzmami. W końcu ktoś z tłumu podleciał do niego, gdy on się zatrzymał i wdał się w sprzeczkę z kolegą z firmy, a następnie otworzył drzwi jego samochodu i wyciągnął ze stacyjki kluczyki.

Jakiś mężczyzna sięgnął po telefon i wezwał policję, która zjawiła się zadziwiająco szybko. Patryk na widok policjantów zbladł i złagodniał. Dobrowolnie poddał się badaniu trzeźwości przez pierwszego policjanta. Jego wynik wynosił przeszło 3,4 promila alkoholu w organizmie.

Tymczasem drugi funkcjonariusz, który sprawdzał jego dane w radiowozie, przekazał informację, że Patryk widnieje w systemie jako drogowy recydywista z dwoma aktywnymi zakazami prowadzenia pojazdów oraz cofniętymi uprawnieniami…

Jak się potoczyła historia nietrzeźwego kierowcy? O tym za chwilę. Najpierw wyjaśnimy, jakie zmiany w przepisach przyniósł rok 2026 oraz dlaczego warto zrobić prawko kategorii B przed wrześniem…

Co się zmieniło od 1 stycznia 2026 roku? Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje, co powinni wiedzieć kierowcy

Od początku roku nastąpiło zaostrzenie przepisów dla kierujących pojazdami. I tak spadły na nich większa odpowiedzialność czy surowsze konsekwencje za najgroźniejsze wykroczenia. Oprócz tego doprecyzowano obowiązki kierowców.

Za sprawą tych zmian więzienie może grozić nie tylko sprawcy wypadku, ale także za udział w nielegalnych wyścigach, niestosowanie się do sądowego zakazu prowadzenia pojazdów czy za szczególnie niebezpieczną jazdę.

Jakie zmiany zaszły w kodeksie karnym? OSK z Warszawy wskazuje, za co kierowcy mogą zostać ukarani mandatem

  • Jeśli weźmiemy udział w nielegalnych wyścigach z udziałem co najmniej dwóch pojazdów, spotka nas kara.
  • Jeśli celowo wprowadzimy samochód w poślizg bądź oderwanie kół od nawierzchni podczas nielegalnych zlotów, odpowiemy z artykułu 178c, podobnie jak organizator tych wyścigów.
  • Jeśli jednocześnie rażąco przekroczymy prędkość, naruszymy zasady ruchu oraz narazimy inne osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia bądź życia, wtedy dopuścimy się przestępstwa brawurowej jazdy z artykułu 178d.
  • Jeśli celowo wprowadzimy pojazd w poślizg bądź doprowadzimy do utraty styczności kół z nawierzchnią, w świetle artykułu 86c popełnimy wykroczenie.
  • Jeśli będziemy w roli widzów tych nielegalnych wyścigów, także spotka nas kara z artykułu 52aa.
  • Jeśli planujemy zorganizować zlot na otwartej przestrzeni, który dotyczy więcej niż dziesięciu pojazdów, musimy zawiadomić o tym odpowiedni organ gminy.

Jakie zmiany zaszły w taryfikatorze punktów karnych? OSK ze stolicy wskazuje, ile punktów karnych zainkasuje kierowca

  • Jeśli spowodujemy wypadek w nielegalnym wyścigu, prowadząc pojazd pomimo zakazu prowadzenia bądź rażąco przekraczając przy tym prędkość, możemy zainkasować 15 punktów karnych.
  • Jeśli używamy pojazd w sposób zagrażający bezpieczeństwu innych uczestników ruchu bądź spowodujemy zagrożenie w ruchu za sprawą tzw. driftowania czy jazdy na tylnym kole, grozi nam 12 punktów karnych w przypadku, gdy w ich czasie dojdzie do kolizji (jeśli nie, przewidziane jest 10 punktów karnych).
  • Warto mieć to na uwadze, że limit punktów po przekroczeniu którego stracimy uprawnienia wynosi 24 punkty, a w przypadku młodych kierowców posiadających prawko krócej niż rok: 20 punktów.

Jakie jeszcze inne zasady weszły w życie od Nowego Roku? Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje, na co kierowcy powinny zwrócić szczególną uwagę

  • Od teraz pogotowie może korzystać z buspasów także bez użycia sygnałów dźwiękowych i świetlnych.
  • Oprócz tego do 31 grudnia 2027 roku po buspasach mogą poruszać się pojazdy elektryczne oraz napędzane wodorem.
  • Niektóre poważniejsze wykroczenia nie będą już podlegały redukcji punktów karnych po ukończeniu kursu w WORD-zie.
  • Egzamin praktyczny w WORD-zie może zostać przerwany przed wykonaniem wszystkich przewidzianych zadań, jeśli zachowanie osoby egzaminowanej zagraża życiu bądź zdrowiu egzaminatora czy innego uczestnika ruchu drogowego.
  • Uzyskanie prawa jazdy będzie na nowych zasadach, o czym pisaliśmy już we wcześniejszym artykule.

Kto musi jeździć w kasku ochronnym? Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje, jakie zmiany w przepisach dotyczą roweru bądź hulajnogi elektrycznej

  • Od 3 marca 2026 roku wiek dziecka przemieszczającego się hulajnogą elektryczną bądź urządzeniem transportu osobistego został podwyższony do 13. roku życia.
  • Jeśli dziecko będzie pod opieką osoby dorosłej, może skorzystać z hulajnogi elektrycznej poniżej 13. roku życia.
  • Osoby do 16. roku życia będą musiały nosić kask ochronny w czasie przemieszczania się rowerem, hulajnogą elektryczną bądź innym urządzeniem transportu osobistego.
  • Można przewozić dziecko w wieku do lat 7 rowerem pod warunkiem, że będzie nosiło kask ochronny oraz zabezpieczymy je w dodatkowym siodełku, foteliku czy w przyczepie przystosowanej do przewozu osób.
  • Jeśli zdecydujemy się na dwa ostatnie warianty, nie musimy ubierać dziecka w kask ochronny, wystarczy że zapniemy je w pasy bezpieczeństwa.
  • Nowe przepisy zakazują przewozu dziecka rowerem z napędem w przyczepie, aby uchronić je przed zaczadzeniem spalinami z rury wydechowej skierowanej w jego stronę.

Dlaczego warto zrobić prawko na kategorię B przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego? Szkoła jazdy z Warszawy wyjaśnia, jakie zmiany wejdą w życie 3 września 2026 roku

Po pierwsze dlatego, że od 3 września 2026 roku każdy kierowca uzyskujący po raz pierwszy prawo jazdy kategorii B zostanie objęty okresem próbnym.

Jakie są główne zasady tego okresu próbnego?

  • Czas trwania. Standardowo wynosi 2 lata dla osób pełnoletnich. Dla 17-latków okres ten przedłuży się do 3 lat, chyba że wcześniej osiągną 20. rok życia.
  • Bezwzględna trzeźwość. Obowiązuje limit 0,0‰ alkoholu w organizmie.
  • Limity prędkości. Wolniejsza jazda – do 50 km/h w obszarze zabudowanym, 80 km/h poza nim oraz 100 km/h na autostradach i drogach ekspresowych (przez pierwsze 8 miesięcy).
  • Punkty karne i szkolenia. Po przekroczeniu 12 punktów wymagane jest płatne szkolenie praktyczne w ODTJ. Popełnienie dwóch wykroczeń wydłuża okres próbny o kolejne 2 lata.
  • Oznaczenie pojazdu. Konieczność umieszczenia naklejki z „zielonym listkiem” na szybie samochodu przez pierwsze 8 miesięcy.
  • Ograniczenia dla 17-latków. Do pełnoletności jazda wyłącznie z doświadczonym pasażerem (min. 25 lat, prawo jazdy od 5 lat) oraz zakaz pracy jako kurier czy kierowca taksówki.

Po drugie dlatego, że zaostrzeniu ulegnie kara za jazdę po zatrzymaniu prawa jazdy. Wcześniej, gdy kierowca jechał pojazdem po zatrzymaniu prawka na trzy miesiące (przykładowo za przekroczenie prędkości o więcej niż 50 km/h), wtedy jego prawo jazdy było zatrzymywane na dodatkowe trzy miesiące. Od teraz jego uprawnienia zostaną w całości cofnięte na okres pięciu lat.

Podsumowanie. Szkoła jazdy z Warszawy ujawnia, jak się potoczyła historia z pierwszego akapitu

Patryk został doprowadzony przed oblicze wysokiego sądu i usłyszał wyrok skazujący:

— W świetle nowych przepisów — rzekł sędzia — uznaję pana winnym przedstawionych zarzutów i orzekam dożywotni zakaz prowadzenia przez pana pojazdów mechanicznych, nakładam na pana karę roku i dwóch miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności, obowiązek zapłaty świadczenia w wysokości 10 tyś. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz nawiązkę 6 tyś. zł na rzecz Skarbu Państwa…

Sędzia popatrzył na Patryka, który zbladł momentalnie nie spodziewając się takiego wyroku, a pod jego oczami zebrały się gęste krople łez.

— Sądzę — ciągnął sędzia — że szef szkoły jazdy z Warszawy, gdzie robił pan kurs na kategorię B, delikatnie mówiąc nie jest teraz z pana dumny…

 

Jak krok po kroku zakupić używany samochód? Szkoła jazdy „Lauto” z Warszawy wskazuje, jak upolować świetną okazję

 

Gdy Wiktor ukończył kurs w szkole jazdy z Warszawy i zdał egzamin w WORD-zie, od razu zabrał się za kupno używanego samochodu. Najpierw szukał wśród znajomych oraz znajomych swoich znajomych, potem zapuścił się na OLX-ie.

Codziennie przeglądał dziesiątki ofert, dzięki czemu nabrał wprawy w poszukiwaniach oraz określił, jaki chce wóz oraz jakie powinien on spełniać wymagania. W ten sposób trafił na świetną okazję pod Warszawą…

Zanim przejdziemy do finału tej historii, wyjaśnijmy jak krok po kroku Wiktor przeprowadzał proces zakupowy używanego samochodu w dobrej cenie…

Krok 1. Wyszukanie odpowiedniego samochodu z okolicy. Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje, jak znaleźć świetną okazję

Wiktor postanowił, że kupi popularny samochód, aby nie było problemu z dostępnością części i drogimi naprawami. W tym celu wybrał markę Opel Astra. Oprócz tego określił przedział cenowy oraz przebieg, które go interesowały, a także szukał okazji w najbliższej okolicy.

Dzień zaczynał od przejrzenia ofert na OLX-ie. Z racji tego, że pracował z domu, robił to co godzinę. Jeśli przydarzyła się jakaś okazja, jak w tym przypadku, od razu przystępował do działania.

Jak młody kierowca sprawdzał, czy ma do czynienia z okazją?

  • Po pierwsze dokładnie przejrzał ogłoszenie, zarówno fotkę jak i tekst. Koniecznie chciał kupić swój pierwszy wóz od prywatnego sprzedawcy, a nie od handlarza. Wiedział także, jakie sztuczki stosują cwani handlarze. I tak na szczęście wybrany opel nie był mokry, co by mogło świadczyć o tym, że handlarz chciał wzmocnić efekt wizualny, gdyż mokry lakier lepiej się prezentuje. Wnętrze auta także nie wyglądało zbyt ładnie, ale było zadbane. Tekst ogłoszenia nie był pisany przez copywritera, był naturalny i niepretensjonalny. Wiktor zerknął także, czy sprzedawca o imieniu Kazik wystawił także inne auta bądź świadczy usługi z zakresu motoryzacji. Nic takiego nie znalazł.
  • Po drugie chłopak sięgnął po telefon i zatelefonował pod wskazany w ogłoszeniu numer. Najpierw powiedział, że dzwoni w sprawie auta, ale nie powiedział o które mu chodzi. Gdyby trafił na handlarza, ten zapewne by dopytał, który wóz go interesuje. Jak się okazało, Kazik pochodził ze wsi i był pierwszym właścicielem opla astry, którego serwisował w Polsce. Potwierdził, że auto było bezwypadkowe oraz podał jego numer VIN. Witek umówił się z nim, że za dwie godziny do niego podjedzie, aby sfinalizować transakcję. Po prostu chłopak wiedział, że jeśli jest to prawdziwa okazja, to ogłoszenie prędko zniknie z OLX-a…
  • Po trzecie młody kierowca zrobił screeny ogłoszenia, aby zabezpieczyć się na wypadek późniejszych problemów z brakiem pamięci sprzedawcy. A także skorzystał z portalu „autoDNA” , gdzie wpisując numer VIN samochodu z ogłoszenia uzyskał odpłatnie informacje o jego historii ubezpieczeniowej, wypadkowej czy kradzieżowej.

Krok 2. Samodzielne sprawdzenie samochodu na miejscu. Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje, na co zwrócić uwagę

Gdy Wiktor zajechał na miejsce, opel czekał na niego w stodole. Natychmiast chłopak przystąpił do wstępnej weryfikacji egzemplarza.

Jak młody kierowca sprawdził stan samochodu?

  • Po pierwsze zabrał ze sobą miernik grubości lakieru. Wiedział, że zazwyczaj auta mają grubość lakieru na poziomie od 90 do 150 mikronów, a we wnękach od 40 do 80. I tak wartości w przedziale od 150 do 300 mikronów świadczą o ponownym lakierowaniu, a jeszcze wyższe o tym, że zastosowano szpachlę. Szczególnie zwracał uwagę, czy nie występuje ona na dachu, w bagażniku i we wnękach oraz czy lakier ma wszędzie ten sam odcień.
  • Po drugie zerknął pod maskę na silnik. I tak czyściutki silnik może oznaczać, że sprzedawca chciał ukryć wycieki. Sprawdził także, jakiego koloru jest olej: czy nie jest zużyty, co by świadczyło o złym użytkowaniu auta. Potem odpalił auto, aby posłuchać silnika, czy nie ma stuków. Poczekał, aż auto się rozgrzeje, aby ocenić czy motor się nie grzeje oraz czy dobrze działa układ chłodzenia. Zwrócił uwagę na kontrolki, czy się palą, co mogłoby zwiastować kosztowne naprawy.
  • Po trzecie zerknął na wnętrze auta, które nie powinno wyglądać lepiej niż nowego. Jeśli tak jest to znak, że ktoś próbuje zatuszować wysoki przebieg auta. Podobnie z choinkami zapachowymi: jeśli jest ich dużo, być może jest to auto po powodzi.
  • Po czwarte odbył jazdę próbną. W jej czasie sprawdził działanie sprzęgła, skrzyni biegów, pracy silnika czy hamulców. Zwrócił uwagę, czy nie ma żadnych stuków, a także jak działa klimatyzacja oraz elektryczne wyposażenie.
  • Po piąte sprawdził dokumenty: dowód rejestracyjny i kartę pojazdu, a także zerknął na poprzednie faktury zakupu w salonie.

Krok 3. Zlecenie oględzin samochodu u profesjonalistów. Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje, gdzie można sprawdzić auto

Chociaż Wiktor nie zauważył nic niepokojącego, chciał aby specjaliści zweryfikowali, czy samochód nie ma niespodzianek. I tak do wyboru miał oględziny u blacharza, mechanika, w ASO czy przez fachowców, którzy dojadą na miejsce i sprawdzą auto.

Chłopak wybrał ASO, bo auto było kilkuletnie. Jak się okazało, całkowity koszt takich oględziny wyniósł go jakieś 550 zł. Natomiast historia pojazdu była zupełnie gratis. Chociaż cennik oględzin nie zawierał rubryki „jazda próbna”, chłopak namówił mechanika serwisu, aby przejechał się oplem i ocenił, w jakim jest stanie.

Jak przebiegała kontrola w ASO?

  • Sprawdzono wycieki oleju.
  • Określono stan silnika.
  • Skontrolowano podwozie.
  • Przeprowadzono diagnostykę komputerową.
  • Przeprowadzono pomiar grubości lakieru.
  • Ujawniono kompletną dokumentację wizyt w serwisie.
  • Poinformowano, czy gwarancja jest ważna, bo były robione wszystkie przeglądy.

Krok 4. Zawarcie umowy kupna samochodu. Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje, jak efektywnie sfinalizować transakcję

Chociaż Wiktor już wiedział, że chce kupić tego opla, postanowił jeszcze zbić cenę. W czasie powrotu wymieniał Kazikowi rzeczy, które będzie musiał zrobić, podając mu cennik z ASO. Z racji tego, że były to błahostki, które nie wymagały pilnego działania oraz tego, że Wiktor na siłę próbował zbić i tak już niską cenę, Kazik wpadł w furię.

Gdy wrócili na gospodarstwo, czekał na nich kolejny klient. Mężczyzna ten zaproponował, że zabierze opla do stacji diagnostycznej, a następnie — jeśli wszystko będzie OK — kupi wóz bez zbijania jego ceny. Kazik przystał na tę propozycję.

Jak przebiegała kontrola w stacji diagnostycznej?

  • Sprawdzono luzy za pomocą szarpaków oraz testera amortyzatorów, demaskując luzy w zawieszeniu.
  • Skontrolowano amortyzatory i hamulce, obejrzano auto od spodu, sprawdzając czy nie zdobi podłogi poprzeczny spaw wzdłuż progu.
  • Za 100 złotych (plus 50 złotych za oględziny) przedłużono ważność dowodu rejestracyjnego.
  • Oprócz tego potencjalny kupiec sprawdził historię pojazdu za pomocą darmowego rządowego portalu .

Zaraz po przeglądzie mężczyzna zawarł z Kazikiem umowę kupna sprzedaży opla i zasiadł za jego kółkiem, szykując się do powrotnej drogi. Zszokowany Wiktor stał przy stodole, z szeroko rozdziawioną buzią. Wtedy kupiec obniżył szybę i rzekł do chłopaka:

— Mój instruktor ze szkoły jazdy „Lauto” z Warszawy miał rację, że takie okazje szybko przychodzą i jeszcze szybciej odchodzą, więc trzeba działać błyskawicznie, a nie wykłócać się o parę złotych…

Nauka Jazdy Warszawa. Elka
Sekretne życie szefa szkoły jazdy „Lauto” z Warszawy

 

Szef szkoły jazdy z Warszawy — czyli Konrad Wiśniewski — ujawnia tajemnice, które do dnia dzisiejszego nie ujrzały światła dziennego. W tym celu odpowiada na cztery pytania kursantów dotyczące jego kursu na kategorię B, egzaminów w WORD-zie, pracy w roli instruktora oraz prowadzenia swojego OSK w stolicy.

Jak wyglądał kurs na kategorię B szefa szkoły jazdy z Warszawy?

Wydarzyło się to w 1995 roku, gdy Konrad miał 17 lat. Chłopak przystąpił do kursu na kategorię B, aby po pierwsze pomóc rodzicom w przywozie towaru z hurtowni do ich sklepu, a po drugie aby wygrać męską rywalizację o to, kto jako pierwszy z klasy zdobędzie prawko. Niestety tego drugiego nie udało się osiągnąć, gdyż Michał wyprzedził Konrada.

Tego dnia, gdy Konrad miał ćwiczyć łuk na placu manewrowym, żar lał się z nieba. Jak na złość polski fiat 126p, czyli tak zwany maluch, nie miał klimy, więc pot spływał strumieniami po jego czole.

— Konrad, ty sobie pojeździj po łuku — rzekł instruktor — a ja polecę do domu zjeść obiad…

Chłopak przytaknął ruchem głowy. Nie przeszkadzało mu to, gdyż umówił się z Michałem, że ten przyjedzie maluchem ojca na ten plac i urządzą sobie wyścigi pod nieobecność instruktora. Wtedy nie było komórek, więc chłopcy umówili się na czuja.

Jakieś pół godziny później na plac wjechał Michał wraz z paczką chłopaków. Następnie ustawili pachołki w odległości dziesięciu metrów od siebie i urządzili zawody, kto szybciej wystartuje maluchem od pachołka do pachołka. W tej konkurencji mistrzem okazał się Konrad, który odbywała kurs ze zbitym palcem u stopy, co utrudniało mu wciskanie hamulca i gazu. Jak widać chęć rywalizacji i zdobycia prawka zwyciężyła nad tą dolegliwością.

Gdy więc instruktor powrócił z obiadu jakieś półtorej godziny później, zastał samego Konrada robiącego łuk.

— Konrad, powiedz jak ci idzie?

— Nudy na pudy, nic się nie dzieje. Już mam dość tego łuku…

Jak przebiegał egzamin szefa szkoły jazdy z Warszawy w tutejszym WORD-zie?

Okres przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej to był złoty czas dla egzaminatorów z WORD-u, którzy z łapówek potrafili sfinansować sobie budowę wymarzonego domu. Pomimo tego Konrad postanowił zdać bez płacenia pod stołem.

Za pierwszym podejściem na placu poszło mu świetnie. Ogarnął łuk, wzniesienie, cztery parkowania i zawracanie na trzy, bo te zadania wówczas trzeba było zaliczyć. Jednak na mieści popełnił fatalny błąd, gdyż nie ustąpił pierwszeństwa autobusowi, który z kierunkowskazem włączał się do ruchu. W ten oto sposób oblał egzamin.

Wtedy jego ojciec powiedział:

— O nic się nie martw. Mam znajomego w WORD-zie, który pomoże ci zdać egzamin za drugim podejściem…

Tak więc Konrad przystąpił pewnie do egzaminu, który rozpoczął się w pochmurny dzień. Wkrótce oberwała się chmura. Ulewa była tak intensywna, że ściana wody znacznie ograniczała widoczność. Nic nie było widać zarówno przez przednią i tylną szybę, jak i w trzech lusterkach. Z tego powodu chłopak najechał na krawężnik w czasie parkowania równoległego na placu, co ponownie zakończyło egzamin.

— Synu — rzekł jego ojciec, gdy Konrad podzielił się smutną nowiną — mojego znajomego nie było wtedy w WORD-zie. Teraz już będzie, więc na 100% zdasz ten egzamin za trzecim podejściem…

Chłopak ponownie poczuł wiatr w żagle. Tuż przed egzaminem wykupił jazdę, która przebiegała dokładnie tak, jak chwilę później na egzaminie, który zakończył się sukcesem.

Gdy więc chłopak jechał z ojcem do urzędu, aby odebrać prawko, zapytał:

— Tato, ile musiałeś posolić, abym zdał ten egzamin?

— Nic, synu… Nie przekupiłem egzaminatora i nie mam w WORD-zie znajomego… Po prostu chciałem ci pomóc, abyś się tak nie stresował, gdyż stres jest największą przeszkodą w uzyskaniu prawa jazdy…

Jakie były początki szefa szkoły jazdy z Warszawy w roli instruktora?

W tym czasie, gdy Konrad robił prawko, w stolicy nabierał rozpędu OSK „IMOLA”. Jego szefem był Ryszard, facet starszy od Konrada o jakieś pięć lat. Otóż Rysiek otwierał nowe filie swojej szkoły i z pomocą swoich ludzi obklejał wszystkie słupy informacyjne reklamami swojego OSK.

Dzięki tej strategii jego ośrodek rozrastał się w oczach. Oczywiście to nie spodobało się konkurencji, która postanowiła umilić mu życie. I tak nocą zerwano jego reklamy ze słupów i obklejono nimi witryny innych OSK oraz okna urzędu kontrolującego ośrodki nauki jazdy. Zrobiono to w tym celu, aby gniew poszkodowanych skupił się na szefie „IMOLI”.

Jakby tego było mało, ktoś się włamał do ulicznych budek telefonicznych i zaprogramowała je tak, aby zaszkodziły „IMOLI”. Otóż każda taka budka dzwoniła co pół godziny do serwisu, dzięki czemu wiedziano, że jest sprawna. Wrogowie „IMOLI” sprawili, że każda stołeczna budka dzwoniła zamiast do serwisu, to do szkoły Ryszarda, przez co kursanci nie mogli się do niej dodzwonić.

Jak się łatwo domyśleć, Konrad rozpoczął pracę właśnie w tym ośrodku. Zaczęło się od tego, że Ryszard przychodził do bufetu, który był zlokalizowany obok placu manewrowego. Ten bufet prowadzili rodzice kumpla Konrada, którzy wpadli na świetny pomysł, aby zatrudnić w tej szkole swego generującego same koszty syna.

Gdy to już nastąpiło, Konrad wybrał się obejrzeć, jak on prowadzi zajęcia z kursantami. Trzeba mu przyznać, że robił to świetnie! Tłumacząc jak wykonywać parkowanie posłużył się metaforą zegara. Wyjaśniał, że skręcając kierownicą należy ją ustawić na godzinie trzeciej i tak dalej. Spodobało się to Konradowi, który postanowił pójść w ślady kumpla, zatrudniając się w „IMOLI”.

Chcąc to uczynić, musiał założyć jednoosobową działalność gospodarczą i zakupić swoją elkę. Wybór profesji instruktora okazał się strzałem w dziesiątkę. Wkrótce Konrad dysponował czterema elkami jeżdżącymi pod szyldem „IMOLI” oraz zatrudniał kilku instruktorów. Nie wierzył własnemu szczęściu, gdy pewnego dnia na fotelu kursanta za kółkiem zasiadła piękna dziewczyna, która z jego pomocą nie tylko zdała prawko, ale także założyła ślubną obrączkę…

Jak szef szkoły jazdy z Warszawy założył OSK „Lauto”?

Dobra passa w „IMOLI” nie mogła trwać wiecznie i nie trwała. Wszystko zaczęło się zmieniać, gdy miały wejść nowe samochody jako elki. Wtedy Ryszard postanowił, że zakupi wszystkie na siebie i jego instruktorzy nie będą udostępniać swoich elek.

Konrad, który zawsze cenił wolność i niezależność, nie mógł na to przystać. Bez wiedzy Ryszarda otworzył swoje biuro, gdzie przyjmował nowych kursantów. Trwało to dobre pół roku, gdy Konrad działał na dwa fronty.

Pewnego razu Ryszard przedzwonił do OSK „Lauto”, aby sprawdzić, kto otworzył nową szkołę, ale na szczęście Konrad wtedy nie odebrał telefonu i nie zanotował wpadki, która by go kosztowała utratę zleceń z „IMOLI”. Byłoby to zabójstwo dla jego nowej szkoły, która zatrudniała pięciu instruktorów i w początkowej fazie rozwoju nie była w stanie im zapewnić kursantów bez zleceń z „IMOLI”.

Gdy minęło pół roku Konrad ściągnął naklejki z logo „IMOLI” ze swoich elek i nakleił nowe z napisem „Lauto”. Kursanci walili drzwiami i oknami do jego biura, więc jego instruktorzy mieli pełne ręce roboty. Wtedy nieoczekiwanie jeden z jego najlepszych instruktorów o ksywce Tedi postanowił wyjechać na dwa miesiące do Indii.

Problem polegał na tym, że to właśnie Tedi obsługiwał obcokrajowców. Teraz ten obowiązek spadł na Konrada, który musiał przejść kurs przyspieszony angielskiego, aby móc ich szkolić. Tak więc poszły w ruch podręcznik do nauki języka oraz karteczki ze sformułowaniami: „Skręć w lewo” czy „Zatrzymaj samochód”, którymi szef OSK obkleił wnętrze swej elki.

Wkrótce doszedł do takiej wprawy, że gdy Tedi powrócił po dwóch miesiącach nieobecności, Chińczycy z Huaweia chcieli jeździć wyłącznie z Konradem. Pewnego dnia jeden z kursantów zapytał go po angielsku:

— Gdzie pan podróżował, że nauczył się tak świetnie mówić po angielsku?

— Nigdzie! — odrzekł Konrad i po chwili zamyślenia dodał: — Po porostu do takiej wprawy doszedłem szkoląc kursantów szkoły jazdy „Lauto” z Warszawy

Top 10
TOP 7 szkół jazdy z Warszawy w 2026 roku. OSK „Lauto” prezentuje ranking na podstawie opinii kursantów ze stolicy

 

Czy można zrobić kurs na prawo jazdy w 2 tygodnie? To pytanie nurtowało Nikodema, który otrzymał propozycję nie do odrzucenia. Dotyczyła ona świetnej pracy za godziwe pieniądze.

Gdzie był ukryty haczyk? Otóż pracodawca wymagał, aby chłopak miał prawko na kategorię B. Jak na złość nie było zbyt wiele czasu na ogarnięcie kursu, bo już za miesiąc Nikodem miał zasiąść za kółkiem.

Chłopak nie poddał się. Zaprosił na pizzę na mieście siedmiu znajomych, którzy całkiem niedawno zrobili prawko na kategorię B. Wszyscy zdali za pierwszym bądź drugim podejściem, więc najwyraźniej wybrali dobry OSK. Wszyscy także pracowali za kółkiem, albo jako zawodowi kierowcy, albo w roli przedstawicieli handlowych.

Gdy więc zasiedli w pizzerni na mieście, Nikodem zadał to kluczowe pytanie:

— Skoro tak dobrze sobie radzicie za kółkiem oraz z marszu zdaliście w WORD-zie, tak więc powiedzcie mi, gdzie zrobiliście prawko?

Odpowiedź, która padła z ich ust, zszokowała chłopaka. Otóż jak się okazało, wszyscy robili kurs w tej samej szkole. Wszyscy także byli zgodni co do tego, że to najlepszy ośrodek w stolicy.

Jaka to szkoła? O tym za chwilę. Najpierw wymieńmy siedem najlepszych ośrodków w Warszawie według opinii Google. Wybraliśmy tylko te OSK, które uzyskały średnią ocen 5,0 na 5,0. Drugim kryterium wyboru była ilość opinii. Tak więc jeśli dana szkoła miała ich więcej, wyprzedzała tą, która miała ich mniej. Oto najlepsze ośrodki poczynając od tego, który uzyskał najwięcej ocen przy średniej 5,0 na 5,0.

Szkoła jazdy „Gazelka” z Warszawy

  • Opis. Wystarczy wybrać się na ulice stolicy, aby co jakiś czas natknąć się na elkę z logo tego ośrodka. Ta szkoła jest wszędzie! Musimy się z tym liczyć, że gdy otworzymy lodówkę, możne z niej wyjechać „Gazelka”. A tak na serio to najpopularniejsza na mieście, największa w stolicy, szkoła która działa od lat i zebrała wiele świetnych opinii kursantów.
  • Opinie. Tylko w lokalizacji Bemowo-Bielany uzyskała ocenę 5,0 na 5,0 przy 1,2 tys. wystawionych ocen.
  • Cennik.

OSK „Expert” z Warszawy

  • Opis. Jego instruktorami są ludzie z uprawnieniami egzaminatora, więc można rzec — choć może będzie to trochę naciągane — że jest to szkoła polecana przez egzaminatorów z WORD-u. Jazdy przebiegają na trasach egzaminacyjnych, więc kursant przećwiczy wszystkie pułapki czy zakamarki, które może spotkać na egzaminie. Jest to drugi najpopularniejszy ośrodek w stolicy.
  • Opinie. W lokalizacji Bemowo jest to 5,0 na 5,0 przy 1,2 tys. wystawionych ocen.
  • Cennik.

OSK Lejdis & Gentleman z Warszawy

  • Opis. Jak każda duża szkoła, także i ta ma swoje plusy i minusy. Z tym że tutaj plusy przeważają szalę, więc ostatecznie warto odbyć w tym ośrodku szkolenie. Niewątpliwym atutem jest tutaj szeroka kadra instruktorów, która sprawia, że jeśli z jakimś nie będziemy czuli chemii, możemy go wymienić na innego, bardziej do nas dopasowanego. Na pewno znajdziemy tu takiego instruktora, który będzie zaangażowany i na luzie w komunikacji, tak więc każda jazda będzie przebiegać w miłej i radosnej atmosferze. Nawet w dzień egzaminu możemy liczyć na wsparcie instruktora, który nas zmotywuje i rozbawi, abyśmy mogli podejść do egzaminu bez spiny i pokazać najlepszą wersję siebie.
  • Opinie. 5,0 na 5,0 przy 801 oddanych głosach.
  • Cennik.

Szkoła jazdy „Auto Liga” z Warszawy

  • Opis. Jest to szkoła, która stawia na świetne przygotowanie psychologiczne do egzaminu w WORD-zie. Instruktorzy są pogodni i rzeczowi, a przygotowanie kursanta indywidualne, świetnie skrojone do jego potrzeb i charakteru. Tak więc instruktorzy po jeździe omówią każdy przejechany kilometr, wszystkie zaistniałe błędy, ale nie zrobią tego po to, aby zdołować kursanta, ale wręcz przeciwnie: ich wskazówki go uskrzydlą i sprawiają, że kolejne jazdy będą lepsze, a sam egzamin w WORD-zie stanie się tylko przyjemną formalnością, gdyż zostanie zdany za pierwszym podejściem.
  • Opinie. 5,0 na 5,0 przy 624 wystawionych ocenach.
  • Cennik.

OSK „Prosto” z Warszawy

  • Opis. Za przykład tego, jak funkcjonuje ten ośrodek, niech posłuży historia Anki. Otóż dziewczyna była zrezygnowana, gdyż w poprzedniej szkole wyjechała 80 godzin za kółkiem oraz 5-krotnie oblała egzamin w WORD-zie. Wydawać by się mogło, że nie nadaje się do bycia kierowcą. Nic bardziej mylnego! To nie jej braki stanowiły problem, ale ośrodek, w którym robiła kurs. Wystarczyło zmienić go na „Prosto”, aby wszystkie drogi na mieście stały się proste. Nowa szkoła zaoferowała jej jazdę różnymi samochodami, z różnymi instruktorami oraz na różne sposoby (górka tyłem czy łuk na milion sposobów). Dzięki temu uodporniła się na stres związany z przesiadką do auta egzaminacyjnego z nowym pasażerem (egzaminatorem) tuż obok. Gdy nie potrafiła wykonać manewru w czasie szkolenia, instruktor cierpliwie czekał, aż sama sobie poradzi, a nie chwytał za kierownicę i jej nie wyręczał. Nie może więc dziwić fakt, że zdała bez problemu…
  • Opinie. 5,0 na 5,0 przy 396 wystawionych ocenach.
  • Cennik.

OSK „Konan” z Warszawy

  • Opis. Asem tego ośrodka jest Andrzej, bardzo sympatyczny i cierpliwy instruktor. Jasno i spokojnie wszystko wytłumaczy, dzięki czemu jazdy przebiegną bezstresowo i w miłej atmosferze. Można mu zadać każde pytanie, i każde nie pozostanie bez merytorycznej odpowiedzi. Jeśli więc szuka się instruktora, który posiada cechy idealnego kandydata na męża (cierpliwy, zapewniający bezpieczeństwo, wyrozumiały, z humorem oraz pracowity), to właśnie Andrzej z OSK „Konann” będzie dobrym wyborem. Niestety, ale nie udało nam się ustalić, czy Andrzej jest żonaty. Nie ma innej drogi, aby się o tym przekonać: trzeba zapisać się na kurs w OSK „Konan”!
  • Opinie. 5,0 na 5,0 przy 359 wystawionych ocenach.
  • Cennik. Brak cennika na kategorię B.

Szkoła jazdy „IntroHL” z Warszawy

  • Opis. Niewątpliwie rozpoczynając kurs w tym ośrodku kupuje się bilet pierwszej klasy, co zresztą widać po cenie kursu. Płaci się tu za wysoką jakość obsługi, która jest na każdym kroku, począwszy od załatwiania spraw w biurze, przez szkolenie teoretyczne, a na praktyce kończąc. Instruktorzy są mili, rzeczowo podchodzą do swojej pracy. Wymagają, ale nie terroryzują kursantów, tylko dbają o świetną atmosferę, tak że nie wiadomo kiedy przeleci kurs…
  • Opinie. 5,0 na 5,0 przy 345 wystawionych ocenach.
  • Cennik.

Podsumowanie. Jaka jest najlepsza szkoła jazdy z Warszawy w 2026 roku?

Chcąc odpowiedzieć na to pytanie, powróćmy do historii z pierwszego akapitu. Gdy Nikodem szukał najlepszego OSK, zaprosił siedmiu znajomych na pizzę i zadał im pytanie, gdzie zrobili kurs. Wszyscy jak jeden mąż odrzekli:

— Prawko robiliśmy w najlepszej szkole na mieście, czyli w OSK „Lauto”!

Chłopak poszedł (a raczej pojechał) w ich ślady.

Jak przebiegało szkolenie Nikodema w szkole jazdy z Warszawy?

  • Po pierwsze teorię zrobił w jeden weekend. Zajęcia trwały od 9.00 do 18.00 w sobotę i niedzielę.
  • Po drugie zapisał się na egzamin w WORD-zie, który zdał 7 dni później.
  • Po trzecie w międzyczasie codziennie siedział za kółkiem, najpierw po 2 godziny, a potem po 3 godziny dziennie.
  • Po czwarte wykupił dostęp do aplikacji „Szybkie Prawko”, dzięki której — po wyjeżdżeniu 30 godzin — zapisał się w ciągu 7 dni na egzamin praktyczny w WORD-zie na Bemowie.
  • Po piąte 9 dni później odebrał wymarzone prawko i rozpoczął pracę za kółkiem jako kierowca zawodowy.

Teraz Nikodem pracuje za kółkiem w tej samej firmie, gdzie został zatrudniony po zrobieniu prawka. Gdy pewnego dnia znajoma zaprosiła go na pizzę i zadała pytanie, gdzie zrobił prawko, odrzekł bez wahania:

— Jak to gdzie? W najlepszej szkole jazdy w Warszawie, czyli w OSK „Lauto”!

On_line nauka jazdy
TOP 7 aplikacji do nauki teorii na egzamin w WORD-zie. Szkoła jazdy „Lauto” z Warszawy porównuje najlepsze programy edukacyjne

 

Zanim Marcel wybrał szkołę jazdy z Warszawy, postanowił samodzielnie przygotować się do egzaminu teoretycznego w WORD-zie. Chciał w ten sposób zaoszczędzić pieniądze, ucząc się poza OSK. W tym celu przeszukał Internet i wyłonił najbardziej optymalne — jak mu się zdawało — aplikacje do nauki teorii na kategorię B.

Z racji tego, że planował szkolenie teoretyczne na własną rękę, potrzebował programu edukacyjnego, który nie tylko pomoże mu ogarnąć cały materiał, ale także umożliwi zdanie egzaminu za pierwszym podejściem. W tym celu skontaktował się telefonicznie z szefem ośrodka nauki jazdy.

— Dzień dobry, jestem Marcel i chcę odbyć kurs praktyczny w pana szkole. Jednak teorię zrobię sam, z pomocą apki. Proszę mi powiedzieć, na co zwrócić uwagę, wybierając taki program…

— Dzień dobry. Fajnie, że chce pan odbyć kurs w naszej szkole. Chętnie panu podpowiem, na co zwrócić uwagę…

Co doradził szef OSK?

  • Po pierwsze należy sprawdzić, czy aplikacja oferuje wykłady. Nie muszą być na żywo, mogą to być „odgrzewane kotlety”…
  • Po drugie powinniśmy się upewnić, czy testy są zgodne z wytycznymi Ministra Infrastruktury, oraz czy pytania są takie same jak na egzaminie w WORD-zie.
  • Po trzecie zwróćmy uwagę, czy oprócz prawidłowych odpowiedzi, testy mają także wyjaśnienie, dlaczego odpowiedź brzmi tak, a nie inaczej.
  • Po czwarte sprawdźmy, jaka jest cena kursu oraz co obejmuje.
  • Po piąte warto zweryfikować, jaką ocenę uzyskał program oraz za co kursanci go cenią, a za co nie.

Za radą szefa OSK Marcel wybrał 7 aplikacji do nauki teorii na prawko, a następnie ocenił je od najsłabszej do najlepszej…

E-testy na prawo jazdy”. Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje program, który zajął 7. lokatę w rankingu

Czym się charakteryzuje aplikacja „E-testy na prawo jazdy”?

  • Wykłady: brak, jest tylko darmowy test próbny.
  • Testy: są aktualizowane.
  • Wyjaśnienie: testy mają podpowiedzi.
  • Cena: jak zwykle zależy od pakietu. I tak pełna wersja na 180 dni kosztuje 40 zł, 90 dni: 30 zł, a 30 dni: 25 zł. Są także pełne wersje z krótszym terminem użytkowania: na 15 dni (20 zł), 5 dni (15 zł) oraz 1 dzień (8 zł).
  • Ocena: brak oceny w Google Play.

Testy na prawo jazdy” . Ośrodek z Warszawy wymienia aplikację, która zajęła 6. pozycję w rankingu

Czym się charakteryzuje narzędzie edukacyjne „Testy na prawo jazdy”?

  • Wykłady: brak.
  • Testy: jak najbardziej są zgodne z wytycznymi Ministerstwa Infrastruktury. Zawierają pytania takie same i w takiej samej formie jak w WORD-zie.
  • Wyjaśnienie: jest umieszczony komentarz wyjaśniający, dlaczego powinniśmy wybrać daną odpowiedź.
  • Cena: determinuje ją czas dostępu do testów. I tak 40-dniowy okres to wydatek 19 lub 29 zł, w zależności czy wybieramy opcję polskojęzyczną, czy obcojęzyczną, 90-dniowy obowiązuje z kodem promocyjnym a 120-dniowy kosztuje 29 lub 39 zł i też zależy od wyboru języka.
  • Ocena: brak oceny w Google Play.

Testy. Portal nauki jazdy” OSK z Warszawy informuje, które narzędzie edukacyjne zajęło 5. lokatę w rankingu

Czym się charakteryzuje program „Testy. Portal nauki jazdy”?

  • Wykłady: brak.
  • Testy: pytania są takie same jak w WORD-zie.
  • Wyjaśnienie: komentarze pojawiają się, gdy zostanie udzielona nieprawidłowa odpowiedź.
  • Cena: przy dostępie na 90 dni: 20 zł, 30 dni: 16 zł oraz 10 dni: 12 zł.
  • Ocena: 2,6 na 5,0 przy 36 opiniach oraz przeszło 5 tys. pobrań.

Prawko.pl Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje aplikację, która zajęła 4. pozycję w rankingu

Czym się charakteryzuje „Prawko.pl”?

  • Wykłady: transmisje lekcji, podobnie jak czat, są codziennie od 18.00, z możliwością zadawania pytań. Instruktorzy prowadzą zajęcia z humorem i w świetnej atmosferze. Jeśli nie „zdążyliśmy” na wykład na żywo, nic straconego! Każdy jest archiwizowany i możemy go wysłuchać w dowolnym czasie.
  • Testy: pytania są zgodne z aktualnymi, które pojawiają się na egzaminie w WORD-zie i obejmują wszystkie kategorie prawa jazdy.
  • Wyjaśnienie: jest zawarte do wszystkich pytań z oficjalnej bazy egzaminacyjnej.
  • Cena: do wyboru mamy 3 pakiety. I tak wersja na 21 dni kosztuje 79 zł i zawiera 1 cykl wykładów z czatem na żywo. Pakiet na 45 dni (najczęściej wybierany) kosztuje 119 zł i obejmuje 3 cykle wykładów z czatem na żywo. Natomiast na 90 dni kosztuje 199 zł i ma 6 cykli z czatem na żywo.
  • Ocena: ta platforma uzyskała 4,7 na 5,0 przy 950 opiniach i przeszło 100 tys. pobrań programu.

IMAGE Prawo jazdy” Szkoła jazdy z Warszawy wymienia aplikację mobilną, która zajęła 3. lokatę w rankingu

Czym się charakteryzuje „IMAGE Prawo jazdy”?

  • Wykłady: są dostępne zarówno w formie transmisji z instruktorem, jak i w wersji archiwalnej (do odtworzenia w dowolnym momencie).
  • Testy: zawierają te same pytania i w tej samej formie co w WORD-zie. Obejmują wszystkie kategorie na prawo jazdy. Wyróżniamy następujące moduły: nauka, egzamin, trudne pytania oraz skrzyżowania. Są także statystyki nauki.
  • Wyjaśnienie: jak najbardziej otrzymamy komentarze do odpowiedzi.
  • Cena: przy dostępie na 7 dni wynosi 14,99 zł, na 30 dni: 23 zł, na 90 dni: 30 zł oraz na 120 dni: 37 zł.
  • Ocena: 4,8 na 5,0 przy 9,92 tys. opinii i ponad 100 tys. pobrań.

ZdamyTo”OSK z Warszawy informuje, który program edukacyjny zajął 2. pozycję w rankingu

Czym się charakteryzuje pakiet „ZdamyTo”?

  • Wykłady: są zarówno na żywo, jak i zajęcia z archiwum.
  • Testy: takie same jak w WORD-zie.
  • Wyjaśnienie: występuje uzasadnienie odpowiedzi.
  • Cena: tutaj dostępne są dwie wersje w różnych cenach. Pierwszy pakiet na 90 dni za 39 zł, obejmuje: e-booki, e-kurs z setkami animacji czy „odgrzewane” wykłady z instruktorem. Drugi, z dostępem na 180 dni za 79 zł, zawiera: dwie drukowane książki, e-booki, rozszerzony kurs z lektorem oraz zarówno „odgrzewane” wykłady z instruktorem, jak i lekcje na żywo.
  • Ocena: 4,8 na 5,0 przy 30,4 tys. opinii oraz przeszło 1 mln pobrań.

Testy na prawo jazdy 360” Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje aplikację, która zajęła 1. miejsce w rankingu

Czym się charakteryzuje program „Testy na prawo jazdy 360”?

  • Wykłady: są to zajęcia z lektorem i obejmują zarówno kategorię B, jak i A.
  • Testy: witryna udostępnia darmowe testy, które cieszą się wielką popularnością wśród kursantów. Natomiast płatne testy obejmują nie tylko wszystkie pytania dostępne na egzaminie państwowym, które są na bieżąco aktualizowane, ale także wszystkie kategorie prawa jazdy. Występuje tutaj opcja wyboru pytań, np. otrzymamy tylko te, które sobie zapisaliśmy, na które nie odpowiedzieliśmy czy na które błędnie odpowiedzieliśmy.
  • Wyjaśnienie: każde pytanie ma swoje objaśnienie.
  • Cena: Tutaj obowiązują cztery pakiety. Na 5 dni kosztuje 23 zł plus wykłady z lektorem za 6 zł, na 1 miesiąc 31 zł plus wykłady za 11 zł, na 3 miesiące 37 zł plus wykłady za 15 zł oraz na 6 miesięcy 54 zł plus wykłady za 21 zł. Warto nadmienić, że te wykłady nie są obowiązkowe przy zakupie i dotyczą kategorii A oraz B.
  • Ocena. 4,9 na 5,0 przy 21 tys. opinii i przeszło 1 mln pobrań.

Podsumowanie. Szkoła jazdy z Warszawy wyjaśnia, którą aplikację wybrał Marcel oraz czy zdał za pierwszym podejściem teorię w WORD-zie

Szef ośrodka odebrał telefon:

— „Lauto”, słucham?

— Tu Marcel… Jestem po egzaminie teoretycznym w WORD-zie. Zdałem go za pierwszym podejściem… Wcześniej zrobiłem ranking najlepszych aplikacji do nauki jazdy. Przy określaniu pozycji programów kierowałem się opiniami kursantów oraz liczbą głosów i sumą ich pobrań. Według mnie najlepszą apką jest „Prawo Jazdy 360” i właśnie ją wybrałem, z czego się niezmiernie cieszę!

— Świetnie! Zaoszczędził pan na teorii, która u mnie kosztowałaby 100 zł, a w jej cenie byłby dostęp do tej samej aplikacji, którą pan wybrał. Teraz pozostaje tylko odbyć kurs praktyczny w szkole jazdy „Lauto” z Warszawy

 

 

Ośrodek egzaminacyjny na prawo jazdy
Czy egzaminator wie, który raz zdajemy w WORD-zie? Szkoła jazdy „Lauto” z Warszawy odpowiada na pytania kursantów

W jednym z klubów siedzieli przy stoliku czterej kursanci ze szkoły jazdy z Warszawy. Rozmawiali o poniedziałkowym egzaminie, do którego mieli przystąpić za trzy dni.

Wtem podszedł do nich jakiś facet i wypalił bez ogródek:

— Właśnie przechodziłem obok waszego stolika i usłyszałem, że macie egzamin w WORD-zie

Chłopcy popatrzyli po sobie i jeden z nich odrzekł:

— To prawda, a czemu pana to interesuje?

— Bo ciężko jest zdać egzamin i mogę wam w tym pomóc. Jestem egzaminatorem…

— OK, ale ile to będzie kosztowało?

— Dwa i pół tysiąca od osoby…

Kursanci zadali mężczyźnie wiele pytań i gdy się upewnili, że faktycznie dysponuje odpowiednią wiedzą i legitymuje się dokumentem potwierdzającym zawód, kupili sobie egzamin.

Jak się potoczyła ich historia? O tym za chwilę. Najpierw odpowiedzmy na pytania kursantów dotyczące kontaktu z egzaminatorem.

Oto najczęściej zadawane pytania przez kursantów dotyczące egzaminatorów z WORD-u:

Czy egzaminator wie, który raz zdajemy?

Egzaminator nie wie, który raz przystępujemy do egzaminu. Do ostatniej chwili nawet nie ma wiedzy, kogo będzie egzaminował. Procedura wygląda tak, że tuż przed egzaminem podchodzi do komputera i losuje numer osoby. Dopiero po wylosowaniu numerka poznaje personalia. Jednak może się zdarzyć, że po egzaminie zapyta, który raz podchodziliśmy. Możemy mu powiedzieć, ale nie musimy… Warto nadmienić, że nie można zmienić egzaminatora.

Co egzaminator wie o zdającym?

W czasie losowania numeru, egzaminator poznaje imię, nazwisko, PESEL i ograniczenia, jakim podlega kandydat (przykładowo wada wzroku i obowiązek jazdy w okularach). Co prawda w bazie danych WORD-u znajdują się informacje o tym, który raz ktoś zdaje egzamin bądź z jakiego powodu stracił prawo jazdy. Jednak egzaminator nie ma dostępu do tej wiedzy. Co najwyżej może się domyślać, komu zabrano prawko oraz czy ma do czynienia z rajdowcem (kierowca, któremu cofnięto uprawnienia z powodu nadmiernej ilości punktów) czy z degustatorem (kierowca, który stracił prawko za jazdę po pijaku).

Czy egzaminatorzy specjalnie oblewają?

Raczej nie, przynajmniej my się z takim czymś nie spotkaliśmy. Jednak zauważyliśmy pewną prawidłowość. Otóż na Bemowie ostatnie podejście do egzaminu jest o godzinie 14.00. WORD jest zamykany o godzinie 15.00. Może więc się zdarzyć, że jakiś egzaminator szybko obleje kursanta na placu, aby — po uzupełnieniu papierologii — już o godzinie 14.30 udać się do domu… Jaki z tego wniosek? Nie rejestrować się na egzamin na ostatnią godzinę funkcjonowania WORD-u, zarówno tego na Bemowie, jak i na Odlewniczej.

Co jeśli egzaminator nic nie mówi?

Wtedy nic złego się nie dzieje. Z reguły, nie licząc instrukcji co do trasy, większość czasu egzaminator milczy. Najwięcej informacji przekazuje przed egzaminem, kiedy tłumaczy, jak się będzie komunikował. Na przykład może powiedzieć: „Jak jedziemy prosto, to nic nie mówię”. Inny powie: „Skręcamy w prawo bądź w lewo”. Kolejny może to samo ująć w innych słowach: „Na najbliższym możliwym skrzyżowaniu jedziemy w prawo bądź w lewo”. Niekiedy jego wypowiedź będzie krótka, innym razem długa. Przykładowo, zamiast poinstruować: „Na rondzie zjeżdżamy trzecim zjazdem”, poleci: „Na najbliższym skrzyżowaniu w lewo”. Podsumowując podkreślmy, że bardzo ważne jest wsłuchanie się w początkowe słowa egzaminatora, aby z łatwością rozszyfrować jego sposób komunikacji.

Dlaczego tak trudno jest zdać egzamin na prawo jazdy?

Odpowiemy pytaniem na pytanie: „Dlaczego kursanci nie przykładają się do szkolenia praktycznego i nie wykupują dodatkowych godzin jazd, gdy jest taka potrzeba?”. Właśnie przez takie zaniedbania nie mają odpowiedniego doświadczenia, a mało kiedy na egzaminie spotykamy nietypowe sytuacje. Z reguły dzieje się to, co mogło nas spotkać na jazdach na kursie. Jeśli nie przyłożymy się do szkolenia czy nie dokupimy odpowiedniej dla nas liczby godzin, na egzaminie przeżyjemy niemiłe zaskoczenie…

Oprócz powyższego jest jeszcze coś. Nie lada wyzwanie stanowi plac manewrowy. W Europie ten rodzaj zadań występuje tylko w Polsce i na Litwie. Zdecydowanie dla kursanta byłoby lepiej, aby plac manewrowy został wykluczony z egzaminu. Po pierwsze dlatego, że aż 30% czasu podstawowego kursu trzeba spędzić na placu zamiast szkolić się w jeździe po mieście. Po drugie bardzo łatwo jest tu oblać egzamin. Wystarczy, że egzaminowany nie spojrzy przez tylną szybę przy cofaniu na łuku. Nawet jeśli wtedy patrzył w lusterka, to i tak poniesie porażkę… Trzeba przyznać, że plac manewrowy jest na rękę egzaminatorom, bo bardzo łatwo mogą szybko zakończyć egzamin bez konieczności wyjeżdżania na miasto. Poza tym przyjemniej egzaminuje się na świeżym powietrzu niż siedząc w aucie.

Czy OSK widzi wynik egzaminu kursanta?

Nie. RODO nie pozwala WORD-om na przekazywanie szkołom jazdy z Warszawy takich danych. Zazwyczaj kursanci, jeśli mają dobry kontakt ze swoją szkołą, sami informują, jak im poszło na egzaminie.

Czy można rozmawiać z egzaminatorem?

A czy na maturze można rozmawiać? Raczej nie. Tutaj jest podobnie, ale jak najbardziej możemy bez obaw poprosić o powtórzenie pytania, którego nie zrozumieliśmy. Wcześniej egzaminujący wdawali się w miłe pogawędki. Gdy się jednak okazywało, że musieli nagle przerwać egzamin, byli oskarżani o zagadywanie osoby egzaminowanej, co miało się przyczynić do oblania. Z tego powodu roztropnie nie wdają się w rozmowy, ale chętnie powtórzą polecenie czy dopowiedzą, co mają na myśli.

Jak zrobić dobre wrażenie na egzaminatorze?

Przychodzimy na egzamin kwadrans przed czasem, wyspani i zrelaksowani. Ubiór mamy raczej godny niż swobodny, ale nie przeginamy ani w jedną (golizna), ani w drugą stronę (frak). Jesteśmy dobrze przygotowani i od samego początku egzaminu, czyli począwszy od sprawdzania pod maską, wszystko świetnie ogarniamy. Jednocześnie nie kłócimy się, ale pokornie i ze spokojem wykonujemy kolejne polecenia. Nasza jazda jest płynna, a z twarzy nie schodzi uśmiech. Wykazujemy się wysoką kulturą („proszę”, „dziękuję”) i nie żujemy gumy. W sytuacji, gdy nasz los się waży, te cechy mogą przeważyć szalę na naszą korzyść.

Jakie są typy egzaminatorów?

Można spotkać formalistów bądź luzaków zarówno wśród mężczyzn jak i kobiet. Ci pierwsi każde słowo mają przemyślane i cytują z pamięci kodeks drogowy. Ci drudzy są ludzcy, naturalnie się zachowują i nawet się do nas uśmiechają.

Jednak warto nadmienić, że równie łatwo można zdać u formalisty, jak oblać u luzaka. Osobowość nie ma wpływu na wynik egzaminu. Liczą się nasze umiejętności. Pamiętajmy także, że panie egzaminatorki są tak samo dobre za kółkiem jak panowie.

Podsumowanie. Jak się zakończyła historia kursantów ze szkoły jazdy z Warszawy?

Powróćmy do historii kursantów z pierwszego akapitu. Jak im się wydawało, kupili egzamin od egzaminatora z WORD-u. Jednak w dniu przystąpienia do niego, okazało się, że zostali oszukani. Człowiek, który wziął od nich 10 000 zł, nie pracował w stołecznym WORD-zie.

— Panowie — rzekł szef OSK — odkąd wstąpiliśmy do Unii Europejskiej nie można kupić prawa jazdy, gdyż w aucie montuje się kamery i losuje się osobę egzaminowaną. Jedyna droga do zdania wiedzie przez świetne szkolenie i nauczenie się płynnej jazdy, co oferuje moja szkoła jazdy „Lauto” z Warszawy