Jak krok po kroku wymienić koło w samochodzie? Szkoła jazdy „Lauto” z Warszawy publikuje historię, którą napisało życie
Kryspin zrobił kurs w szkole jazdy z Warszawy, po czym zdał za pierwszym podejściem egzamin na kategorię B. Ledwie odebrał wymarzone prawko, a kupił samochód z drugiej ręki i postanowił zabrać dziewczynę na wycieczkę za miasto.
Niestety jego wóz odmówił posłuszeństwa i nie ruszył spod domu. Wtedy z pomocą przyszedł mu ojciec dziewczyny, który oddał swoje kluczyki w jego ręce. I tym sposobem chłopak zabrał uradowaną Olę na przejażdżkę.
Gdy pochłonięci rozmową sunęli powiatówką, w pewnym momencie Kryspin poczuł, że auto znosi na lewą stronę. Zatrzymał się na poboczu wśród falujących łan zbóż, włączył awaryjne, wyszedł z wozu i zerknął na lewe przednie koło.
A niech to! Sprawdziło się jego przypuszczenie: złapał gumę. Chcąc zaimponować dziewczynie, przystąpił do wymiany koła. Ola tymczasem usiadła sobie pod drzewem i niby to zajęta telefonem niepostrzeżenie śledziła każdy jego ruch.
Krok 1. Znalezienie bezpiecznego miejsca do postoju. Szkoła jazdy z Warszawy wskazuje, gdzie najlepiej zatrzymać samochód
To nie było dobre miejsce do wymiany koła, gdyż Kryspin stanął przed zakrętem, czym narażał się na utratę zdrowia bądź życia. Postanowił powoli przejechać kilkaset metrów z przebitym kołem za skręt, aby stanąć w bezpiecznym miejscu, na twardym podłożu. Oczywiście ryzykował, że jadąc z gumą zniszczy doszczętnie oponę, ale bezpieczeństwo było dla niego ważniejsze. Gdyby znajdował się w mieście, zjechałby w boczną uliczkę. Natomiast na autostradzie wjechałby w zatoczkę.
Wkrótce stanął na utwardzonym podłożu pobocza drogi. Zaciągnął hamulec ręczny i włączył awaryjne oraz wrzucił pierwszy bieg (mógł także wsteczny, a w automatycznej skrzyni biegów ustawiłby pozycję „P”). Następnie wyjął trójkąt, który ustawił w odległości od 30 do 50 m za autem. W mieście położyłby go na pojeździe bądź tuż za nim, a na autostradzie czy drodze szybkiego ruchu 100 m za nim.
Wtedy sięgnął po telefon i przedzwonił do ojca Oli, aby się dowiedzieć, gdzie znajdzie: awaryjne koło, narzędzia i podnośnik oraz w którym miejscu należy go podstawić pod wozem (są do tego specjalne miejsca, określone w instrukcji danego modelu). Jak się okazało, w aucie był fabryczny klucz, którym lepiej się odkręca śruby niż uniwersalnym. Znalazły się także rękawice i koc, służące temu, aby się nie wybrudzić w czasie wymiany koła.
Po rozmowie zwrócił się do dziewczyny:
— Wspaniale, jest wszystko, czego potrzebuję. Co za porządny facet… Choć swoją drogą trochę dziwny, myślałem że mnie zbeszta za tą gumę. W ogóle nie wydawał się ani zaskoczony, ani zły. Nawet sprawiał wrażenie zadowolonego.
Nagle przemknęło mu coś przez głowę i spojrzał na Olę. Uśmiechnęła się tajemniczo, a on zabrał się do roboty.
Krok 2. Zablokowanie drugiego koła i ocena uszkodzenia. Szkoła jazdy z Warszawy informuje, kiedy jest zasadne użycie sznurka do wulkanizacji
Zanim młody kierowca przystąpił do odkręcenia koła, zerknął na uszkodzenie opony. Gdyby było małe, użyłby sznurka do wulkanizacji. Taki zestaw naprawczy kosztuje jakieś 50 zł, ale jest bardzo skuteczny. Jednym szpikulcem powiększa się dziurę, a drugim wtyka lepiący się sznurek. Niby jest to tymczasowa naprawa, ale brat Kryspina robił to kilka razy i zawsze jeździł na tych sznurkach aż do zużycia ogumienia.
Gdyby przyczyną był gwóźdź, mógłby spróbować go wyjąć i zalepić dziurkę sznurkiem. Powinno to zająć jakieś 10 minut. Można także pojechać pod warsztat wulkanizatora i tam spróbować to zrobić. Jeśli nie wyjdzie, wtedy można poprosić oponiarza o pomoc. Tak czy inaczej w tym przypadku nie było gwoździa, a rozdarcie wyglądało na 1 cm. Oznaczało to, że sznurek tu nie pomoże: trzeba zamienić zniszczoną gumę na zapasową, a następnie pojechać do wulkanizatora, który wymieni zużytą oponę oraz drugą na tej samej osi na dwie nowe.
Chłopak wiedział, że zanim odkręci śruby, musi zablokować drugie koło na tej samej osi, aby auto się nie przesuwało. W tym celu znalazł gałąź, którą podłożył pod nie. Natomiast przy przebitej oponie rozłożył koc. Pomachał w stronę Oli, która usiadła sobie niedaleko, ale była zbyt zajęta komórką, by to zauważyć.
Krok 3. Poluzowanie śrub. Ośrodek nauki jazdy z Warszawy instruuje, jak to zrobić, aby nie uszkodzić skrzyni biegów
Gdy wóz jeszcze stał na ziemi, chłopak poluzował kluczem śruby i poruszał kołem, aby oddzieliło się od piasty. Wiedział, że nie może szarpać kluczem, kiedy auto na biegu wisi w powietrzu, gdyż w ten sposób może uszkodzić skrzynię biegów. Jak poczuł duży opór śrub, ustawił klucz równolegle do podłoża i stanął na nim zjeżdżając w dół.
Krok 4. Podniesienie lewarkiem auta. OSK z Warszawy radzi, jak bezpiecznie to wykonać
Teraz przystąpił do podniesienia wozu za pomocą lewarka. W progach auta znajdują się fabryczne miejsca, gdzie to należy uczynić. I tak młody kierowca wsunął wcięcie podnośnika znajdujące się w jego główce w występ progu, tak że się zazębiły. Wtedy uniósł pojazd za pomocą dźwignika, przy akompaniamencie dźwięku karoserii. Następnie odkręcił fabrycznym kluczem śruby i umieścił je na rozłożonym kocu, aby nie uległy zanieczyszczeniu. Gdy zdjął koło, wrzucił je pod samochód, na wypadek gdyby się wysmyknął z lewarka. Wtedy auto nie spadłoby na ziemię, ale na gumę.
Krok 5. Wyjęcie koła zapasowego. OSK ze stolicy wskazuje, gdzie znajduje się piąte koło samochodowe
Zasadniczo koło zapasowe można znaleźć w bagażniku bądź w koszu pod podłogą auta. W tym drugim przypadku dostęp do niego jest z zewnątrz, ale najpierw trzeba odkręcić końcówką fabrycznego klucza śrubę, która mieści się wewnątrz części ładunkowej.
Chłopak wyjął koło zapasowe z bagażnika. Było to koło dojazdowe. https://www.premio.pl/tips-and-tricks/spare-wheel-pressure.html, Zajmuje ono mniej miejsca, a także jest lżejsze i tańsze od pełnowymiarowego. Ale, jak sama nazwa wskazuje, stanowi koło tymczasowe: trzeba na nim dojechać do wulkanizatora z prędkością nie przekraczającą 80 km/h i dokonać tam wymiany na pełnowymiarówkę.
Oprócz tego może się zdarzyć, że samochód nie jest wyposażony w żadne koło, z czym spotykamy się w nowych modelach. Wtedy pozostaje nam zestaw naprawczy bądź assistance.
Krok 6. Wymiana uszkodzonego koła. Szkoła jazdy z Warszawy wyjaśnia, jak należy dokręcać śruby
Teraz chłopak założył zapasowe koło. Co ważne, w czasie jego montażu krzyżowo wkręcał śruby kluczem. Robił to z wyczuciem, nie na maksa, aby koło się dobrze ułożyło. Można to także zrobić delikatnie ręką.
Gdy opuścił lewarkiem auto, dokręcił maksymalnie śruby. Wtedy schował podnośnik, koc, narzędzia oraz uszkodzone koło, a następnie zawołał dziewczynę i ruszyli w drogę.
Następnie po przejechaniu kilku kilometrów ponownie się zatrzymał, aby sprawdzić, czy całość dobrze się trzyma. Wszystko było jak należy. Nawet, o dziwo, rozpromieniona pasażerka podziękowała mu za sprawną akcję. Po czym schowała telefon i mimo przygody cała w skowronkach z zadowoleniem oglądała regionalny pejzaż.
Krok 7. Wymiana opon u wulkanizatora. Szkoła jazdy z Warszawy ujawnia finał historii
Gdy dojechali do wulkanizatora, fachowiec obejrzał ogumienie i stwierdził, że nie da się go naprawić. Pozostało kupić nowe. Pytanie brzmiało, czy tylko jedno, czy może dwa na jednej osi. Jeśli opona ma 20% zużycia, przejechane jakieś 2000 km, to można kupić jedną. W zasadzie przepisy mówią o tym, że na jednej osi musi być ten sam rozmiar i wzór bieżnika ogumienia, nic nie wspominają o stopniu jego wysłużenia.
Wiemy jednak, że przy niejednakowej skali zużycia może pojawić się różnica w hamowaniu, co z kolei mogłoby doprowadzić do utraty panowania nad samochodem. Kryspin przedzwonił do ojca Oli i zdecydowali, że lepiej zakupić dwie nowe opony na jednej osi. Tylne zostawili w spokoju, bo były jeszcze w dość dobrym stanie.
— Po rozmowie z twoim tatą mam nieodparte wrażenie, że śledził całą wymianę z ukrytej kamery.
Dziewczyna zrobiła minę niewiniątka. Kontynuował dalej, mając poczucie, że właśnie jego notowania wzrosły.
— Co ty byś beze mnie zrobiła? — rzekł Kryspin do Oli, gdy mknęli do domu na nowych oponach.
— Co masz na myśli? — zapytała dziewczyna.
— Jak to co? No jak byś wymieniła koło?
Dziewczyna się zaśmiała i odrzekła:
— Po prostu bym przedzwoniła po pomoc drogową. Miły pan by przyjechał lawetą i albo na miejscu wymienił koło, albo zabrał wóz do wulkanizatora. Tam, jeśli można by było naprawić oponę, to zrobiliby to w cenie ubezpieczenia. Jeśli nie, to zakupiłabym nowe oponki i dalej w drogę…
— Zobaczysz — nie dawał za wygraną Kryspin — że kiedyś nie przyjadą z assistance i będziesz po mnie dzwonić, abym przybył na rumaku w lśniącej zbroi i wymienił koło. A ja wtedy ci odpowiem, że trzeba było robić kurs w szkole jazdy „Lauto” z Warszawy , to by cię nauczyli, jak tego dokonać.
