← BlogO nas

Sekretne życie szefa szkoły jazdy Lauto z Warszawy – Konrad Wiśniewski o kulisach szkolenia

19 marca 2026 · 9 min czytania

Wyścigi maluchem na placu manewrowym, trzy podejścia do egzaminu i lekcja, której udzielił ojciec. Szef OSK Lauto opowiada o swojej drodze do zawodu.

Konrad Wiśniewski, szef szkoły jazdy Lauto, odpowiada na cztery pytania kursantów: o własny kurs na kategorię B, o egzaminy w WORD-zie, o początki pracy instruktora i o założenie własnego ośrodka.

Jak wyglądał jego kurs na kategorię B?

Był rok 1995, Konrad miał 17 lat. Na kurs poszedł z dwóch powodów: żeby pomagać rodzicom w przywożeniu towaru z hurtowni do sklepu i żeby wygrać klasową rywalizację o to, kto pierwszy zdobędzie prawko. Tej drugiej nie wygrał — kolega Michał był szybszy.

Pewnego upalnego dnia instruktor zostawił go samego na placu z poleceniem ćwiczenia łuku, a sam pojechał na obiad. Konrad umówił się wcześniej z kolegami, którzy przyjechali maluchem i urządzili wyścigi między pachołkami ustawionymi co dziesięć metrów. Wygrał je, jadąc ze zbitym palcem u stopy. Gdy instruktor wrócił, zastał go spokojnie jeżdżącego po łuku.

Jak przebiegał jego egzamin w WORD-zie?

Za pierwszym razem plac poszedł świetnie — łuk, wzniesienie, cztery parkowania i zawracanie na trzy. W mieście nie ustąpił jednak pierwszeństwa autobusowi włączającemu się do ruchu i oblał.

Przed drugim podejściem ojciec powiedział mu, że ma znajomego w WORD-zie, który pomoże. Tego dnia oberwała się chmura, ściana wody ograniczyła widoczność i Konrad najechał na krawężnik przy parkowaniu równoległym. Ojciec wyjaśnił, że znajomego akurat nie było — ale przy trzecim podejściu na pewno będzie.

Za trzecim razem Konrad zdał. W drodze po odbiór prawa jazdy zapytał ojca, ile musiał zapłacić. Usłyszał: „Nic. Nie mam znajomego w WORD-zie. Chciałem tylko, żebyś się nie stresował — bo to stres jest największą przeszkodą w zdaniu egzaminu”.

Początki w roli instruktora

Konrad trafił do rozwijającego się wtedy warszawskiego OSK „Imola”. Zanim zaczął uczyć, poszedł podpatrzeć zajęcia kolegi — i przekonała go metafora zegara przy tłumaczeniu parkowania: kierownicę ustawiamy „na godzinie trzeciej”.

Żeby zacząć pracę, założył jednoosobową działalność i kupił własną elkę. Po jakimś czasie miał już cztery samochody jeżdżące pod szyldem Imoli i kilku zatrudnionych instruktorów. Jedną z kursantek, którą przygotował do egzaminu, poślubił.

Jak powstało OSK Lauto

Współpraca z Imolą skończyła się przy wymianie floty — nowe elki miały zostać kupione wyłącznie na właściciela sieci. Konrad postanowił wtedy prowadzić szkolenie na własny rachunek i tak powstało OSK Lauto, dziś działające przy ul. Ogrodowej 5 w Warszawie.

Chcesz zacząć kurs kat. B w Warszawie? Zapisy trwają przez cały rok.

Zapisz się na kurs